Na tą wiadomość już nie odpisałam.
Nie miałam zamiaru się z nimi znowu kłócić.
Chciałam przesiedzieć tak cały weekend,bo w poniedziałek będę zmuszona iść do szkoły.
Czułam się okropnie.
Nie dość,że nakrzyczałam na moich przyjaciół, to jeszcze mój "chłopak" okazał się zwykłym dupkiem.
Nie długo po tym usłyszałam pukanie do drzwi.
-Tak?-powiedziałam niechętnie.
-[T.I] chodź coś zjeść. Wczoraj nie przyszłaś na kolację,dzisiaj nie było Cię na śniadaniu. Na pewno jesteś strasznie głodna.-usłyszałam zatroskany głos mamy.
-Nie chcę jeść mamo. Jeśli będę głodna to zejdę.-powiedziałam z głową w poduszce.
Po chwili mój telefon znów się odezwał.
Tak samo na wyświetlaczu pojawił się napis [I.T.P] ♥
Chodzi o to z wczoraj?
Nie. Po prostu nie chcę.
Serio. Nie musisz się tym przejmować. Chodź z nami.~Luke
Okey,czyli znów wszyscy będą pisać z jednego telefonu.
Ale nie chodzi o to. Ja zwyczajnie nie chcę nigdzie wychodzić.
No proszę. Tak czy siak będziesz musiała kiedyś wyjść.~Michael
Ale kiedyś nie jest dzisiaj.
Jeśli sama nie wyjdziesz my po ciebie przyjdziemy.~Calum
Tylko sobie zepsujecie dzień. I tak nigdzie nie wyjdę.
Okey. To idziemy.~Ashton
Nie wychodzę z pokoju.
Będziemy siedzieć u Ciebie w pokoju,puki nie wyjdziesz.
To trochę posiedzicie.
Mamy czas.
Znów nie odpisałam.
Strasznie zachciało mi się pić,więc wyszłam z pokoju i weszłam do kuchni.
Byłam ubrana,a na twarzy miałam lekki makijaż,więc nie musiałam się martwić,że naprawdę tu przyjdą.
Kiedy już wypiłam ponownie udałam się do swojego pokoju i tak jak wcześniej położyłam się na łóżku.
Tym razem twarz schowałam w poduszkę i położyłam się na boku.
Nie długo po tym usłyszałam pukanie do drzwi.
Nic nie powiedziałam.
Po chwili usłyszałam chłopaków i [I.T.P] wchodzących do pokoju.
Nie ruszyłam się,dalej leżałam w tej samej pozycji.
-Pisałam,że bez sensu przychodzić. Nie chcę iść.-powiedziałam przypominając sobie wyraz twarzy David'a,gdy mówił,że mnie kocha.
Był w tym taki szczery.
Brand powiedział,że musi być z wybraną dziewczyną przynajmniej przez miesiąc.
Co za dupek.
My jesteśmy razem dopiero od dwóch tygodni.
Szkoły został tydzień.
Po chwili poczułam rękę przyjaciółki na swoim ramieniu.
Ona na pewno już wiedziała o co chodzi.
Nie raz widziała mnie po zerwaniu z chłopakiem.
Myślę,że chłopaki też już się domyślili.
-Nie przejmuj się nim,to dupek.-powiedziała [I.T.P],a po chwili wszyscy już siedzieli na podłodze obok mojego łóżka.
-Mówiliście,że tak to się skończy,i że będę cierpieć. Nie posłuchałam. Należy mi się.-powiedziałam łamiącym się głosem,czując,jak po mojej twarzy spływają łzy.
Znów usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Tak?-powiedziałam prawie bezgłośnie,ale wystarczająco by ktoś,kto jest za drzwiami usłyszał.
-Cześć.-usłyszałam głos brata.
-Hej.-odpowiedzieli mu razem.
-[T.I]?-zwrócił się do mnie,a ja spojrzałam na niego nie odsłaniając twarzy-Nie wiem co się z Tobą dzieje,ale jeśli nie chcesz to nie mów. Głodzisz się. Znów. Po za tym na dole czeka na Ciebie jakiś chłopak. David czy coś takiego.-uśmiechną się smutno i wyszedł z pokoju.
Westchnęłam ciężko i podniosłam się do pozycji siedzącej.
Spojrzałam w lustro,które stało na biurku i otarłam łzy,które jeszcze spływały z moich policzków.
Podniosłam się całkiem i nie zważając na make-up,który już się lekko rozmazał wyszłam z pokoju.
Widziałam,że chłopaki i [I.T.P] stoją na schodach,by słyszeć jak rozmawiam z David'em.
A oni doskonale wiedzieli,że ja wiem.
Dlatego usiedli sobie na tych schodach.
David ich nie zauważył.
-Hej.-powiedział uśmiechając się do mnie i przytulił,nie odepchnęłam go-Płakałaś?-zapytał.
-Tak. Wiesz,jak szłam do swojego pokoju,to się wywróciłam.
-Moje biedactwo.-powiedział i pocałował mnie w czoło-Masz ochotę wyjść dziś ze mną wieczorem?-zapytał.
-Mogę. O której?-zapytałam.
-20:30 będę. Okey?
-Mi pasuję.
-Idziesz ze mną?
-Gdzie?-spytałam.
-No nie wiem. Do parku,na plażę,gdzie chcesz.
-Nie. Dzięki,ale wczoraj nie mogłam spać w nocy i pomyślałam,że teraz bym się wyspała. Po za tym muszę się wyszykować na dzisiaj.-powiedziałam.
-No dobra. To pa.-powiedział.
-Bay.-pocałował mnie i wyszedł z domu.
Zamknęłam drzwi i weszłam na górę.
Byli mocno zdziwieni moim zachowanie.
Zapukałam do pokoju brata,a gdy usłyszałam "proszę!" weszłam do środka.
-Jack ja dzisiaj wychodzę. Wrócę przed 6,okey?
-Okey.-spojrzał na mnie smutnym wzrokiem-Zjedz coś.-powiedział gdy już zamykałam drzwi.
Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku.
-Czego z nim nie zerwałaś?-zapytał Calum.
-Powinnaś na niego nakrzyczeć i przywalić w twarz.-dodała moja przyjaciółka.
Spojrzałam tylko na nich po czym podeszłam do szafy.
Sukienkę do kolana.
Była w odcieniu różu,dalej szara,a pod sam koniec zmieniała się na czarną.
Do tego buty na obcasie i okulary.
Torebka w kolorze kremowym.
I tyle.
Nigdy w życiu nie pomyślałabym,że tak się ubiorę na imprezę,zawsze,ale to zawsze zakładałam dużo odważniejsze ciuchy.
[I.T.P] na pewno też to zauważyła,bo spojrzała na mnie zdziwiona.
-Nie zamierzam się dla niego stroić.-od razu wyjaśniłam,a ona kiwnęła głową na znak,że rozumie.
Gdy już przyszykowałam sobie struj ponownie walnęłam się na łóżko i tak zamierzałam spędzić resztę czasu.
-Żartujesz sobie?-zapytał Michael patrząc na mnie.
-Nie.-odpowiedziałam krótko.
-Nie no. Wstawaj.-powiedział Ashton.
-Nie.-powtórzyłam.
-Nie?-zapytał dziwnie Calum.
-Nie?-powiedziałam niepewnie.
-To nie.-powiedział Luke.
[I.T.P] w tym czasie wyszła z pokoju,a po chwili wróciła z moim butami.
Zaśmiałam się cicho pod nosem.
-Za chwilę zobaczymy kto się będzie śmiać.-powiedziała-Nakładaj je.
Wzruszyłam ramionami i zrobiłam to o co mnie prosiła.
Co im da to,że założę te buty,skoro i tak nie zamierzam wychodzić? Nie ważne.
Znów położyłam się na łóżku.
-Okey. To teraz wstawaj i idziemy.-powiedział Mike.
-Nie.-powiedziałam od niechcenia.
-Luke.-powiedziała moja przyjaciółka,a chłopak podszedł do mnie szybko po czym wziął mnie na ręce.
Ułożył mnie tak,że brzuchem dotykałam jego pleców,a moje ręce oplatały jego szyję.
Właściwie to nie.
Można powiedzieć,że zwisały z jego ramion.
On sam podtrzymywał mnie pod kolanami,tak bym nie spadła.
-Luke puść mnie.-poprosiłam.
-Nie.-powtórzył moje słowa-Żebyś znów położyła się na tym łóżku i nie chciała zejść?
-Proszę Luke.-powiedziałam ignorując jego pytanie.
Chłopak już nie zwrócił na to uwagi i wyszliśmy z mojego pokoju.
Moja przyjaciółka zapukała do drzwi mojego brata,po czym powiedziała mu,że wychodzimy.
On oczywiście się zgodził...
Ona na pewno już wiedziała o co chodzi.
Nie raz widziała mnie po zerwaniu z chłopakiem.
Myślę,że chłopaki też już się domyślili.
-Nie przejmuj się nim,to dupek.-powiedziała [I.T.P],a po chwili wszyscy już siedzieli na podłodze obok mojego łóżka.
-Mówiliście,że tak to się skończy,i że będę cierpieć. Nie posłuchałam. Należy mi się.-powiedziałam łamiącym się głosem,czując,jak po mojej twarzy spływają łzy.
Znów usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Tak?-powiedziałam prawie bezgłośnie,ale wystarczająco by ktoś,kto jest za drzwiami usłyszał.
-Cześć.-usłyszałam głos brata.
-Hej.-odpowiedzieli mu razem.
-[T.I]?-zwrócił się do mnie,a ja spojrzałam na niego nie odsłaniając twarzy-Nie wiem co się z Tobą dzieje,ale jeśli nie chcesz to nie mów. Głodzisz się. Znów. Po za tym na dole czeka na Ciebie jakiś chłopak. David czy coś takiego.-uśmiechną się smutno i wyszedł z pokoju.
Westchnęłam ciężko i podniosłam się do pozycji siedzącej.
Spojrzałam w lustro,które stało na biurku i otarłam łzy,które jeszcze spływały z moich policzków.
Podniosłam się całkiem i nie zważając na make-up,który już się lekko rozmazał wyszłam z pokoju.
Widziałam,że chłopaki i [I.T.P] stoją na schodach,by słyszeć jak rozmawiam z David'em.
A oni doskonale wiedzieli,że ja wiem.
Dlatego usiedli sobie na tych schodach.
David ich nie zauważył.
-Hej.-powiedział uśmiechając się do mnie i przytulił,nie odepchnęłam go-Płakałaś?-zapytał.
-Tak. Wiesz,jak szłam do swojego pokoju,to się wywróciłam.
-Moje biedactwo.-powiedział i pocałował mnie w czoło-Masz ochotę wyjść dziś ze mną wieczorem?-zapytał.
-Mogę. O której?-zapytałam.
-20:30 będę. Okey?
-Mi pasuję.
-Idziesz ze mną?
-Gdzie?-spytałam.
-No nie wiem. Do parku,na plażę,gdzie chcesz.
-Nie. Dzięki,ale wczoraj nie mogłam spać w nocy i pomyślałam,że teraz bym się wyspała. Po za tym muszę się wyszykować na dzisiaj.-powiedziałam.
-No dobra. To pa.-powiedział.
-Bay.-pocałował mnie i wyszedł z domu.
Zamknęłam drzwi i weszłam na górę.
Byli mocno zdziwieni moim zachowanie.
Zapukałam do pokoju brata,a gdy usłyszałam "proszę!" weszłam do środka.
-Jack ja dzisiaj wychodzę. Wrócę przed 6,okey?
-Okey.-spojrzał na mnie smutnym wzrokiem-Zjedz coś.-powiedział gdy już zamykałam drzwi.
Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku.
-Czego z nim nie zerwałaś?-zapytał Calum.
-Powinnaś na niego nakrzyczeć i przywalić w twarz.-dodała moja przyjaciółka.
Spojrzałam tylko na nich po czym podeszłam do szafy.
Sukienkę do kolana.
Była w odcieniu różu,dalej szara,a pod sam koniec zmieniała się na czarną.
Do tego buty na obcasie i okulary.
Torebka w kolorze kremowym.
I tyle.
Nigdy w życiu nie pomyślałabym,że tak się ubiorę na imprezę,zawsze,ale to zawsze zakładałam dużo odważniejsze ciuchy.
[I.T.P] na pewno też to zauważyła,bo spojrzała na mnie zdziwiona.
-Nie zamierzam się dla niego stroić.-od razu wyjaśniłam,a ona kiwnęła głową na znak,że rozumie.
Gdy już przyszykowałam sobie struj ponownie walnęłam się na łóżko i tak zamierzałam spędzić resztę czasu.
-Żartujesz sobie?-zapytał Michael patrząc na mnie.
-Nie.-odpowiedziałam krótko.
-Nie no. Wstawaj.-powiedział Ashton.
-Nie.-powtórzyłam.
-Nie?-zapytał dziwnie Calum.
-Nie?-powiedziałam niepewnie.
-To nie.-powiedział Luke.
[I.T.P] w tym czasie wyszła z pokoju,a po chwili wróciła z moim butami.
Zaśmiałam się cicho pod nosem.
-Za chwilę zobaczymy kto się będzie śmiać.-powiedziała-Nakładaj je.
Wzruszyłam ramionami i zrobiłam to o co mnie prosiła.
Co im da to,że założę te buty,skoro i tak nie zamierzam wychodzić? Nie ważne.
Znów położyłam się na łóżku.
-Okey. To teraz wstawaj i idziemy.-powiedział Mike.
-Nie.-powiedziałam od niechcenia.
-Luke.-powiedziała moja przyjaciółka,a chłopak podszedł do mnie szybko po czym wziął mnie na ręce.
Ułożył mnie tak,że brzuchem dotykałam jego pleców,a moje ręce oplatały jego szyję.
Właściwie to nie.
Można powiedzieć,że zwisały z jego ramion.
On sam podtrzymywał mnie pod kolanami,tak bym nie spadła.
-Luke puść mnie.-poprosiłam.
-Nie.-powtórzył moje słowa-Żebyś znów położyła się na tym łóżku i nie chciała zejść?
-Proszę Luke.-powiedziałam ignorując jego pytanie.
Chłopak już nie zwrócił na to uwagi i wyszliśmy z mojego pokoju.
Moja przyjaciółka zapukała do drzwi mojego brata,po czym powiedziała mu,że wychodzimy.
On oczywiście się zgodził...
Nikola♥Bay♥



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz