poniedziałek, 29 czerwca 2015

#Rozdział 7♥

Na tą wiadomość już nie odpisałam.
Nie miałam zamiaru się z nimi znowu kłócić.
Chciałam przesiedzieć tak cały weekend,bo w poniedziałek będę zmuszona iść do szkoły.
Czułam się okropnie.
Nie dość,że nakrzyczałam na moich przyjaciół, to jeszcze mój "chłopak" okazał się zwykłym dupkiem.
Nie długo po tym usłyszałam pukanie do drzwi.

-Tak?-powiedziałam niechętnie.
-[T.I] chodź coś zjeść. Wczoraj nie przyszłaś na kolację,dzisiaj nie było Cię na śniadaniu. Na pewno jesteś strasznie głodna.-usłyszałam zatroskany głos mamy.
-Nie chcę jeść mamo. Jeśli będę głodna to zejdę.-powiedziałam z głową w poduszce.
Po chwili mój telefon znów się odezwał.
Tak samo na wyświetlaczu pojawił się napis [I.T.P] ♥

Chodzi o to z wczoraj?

Nie. Po prostu nie chcę.

Serio. Nie musisz się tym przejmować. Chodź z nami.~Luke

Okey,czyli znów wszyscy będą pisać z jednego telefonu.

Ale nie chodzi o to. Ja zwyczajnie nie chcę nigdzie wychodzić.

No proszę. Tak czy siak będziesz musiała kiedyś wyjść.~Michael

Ale kiedyś nie jest dzisiaj.

Jeśli sama nie wyjdziesz my po ciebie przyjdziemy.~Calum

Tylko sobie zepsujecie dzień. I tak nigdzie nie wyjdę.

Okey. To idziemy.~Ashton

Nie wychodzę z pokoju.

Będziemy siedzieć u Ciebie w pokoju,puki nie wyjdziesz.

To trochę posiedzicie.

Mamy czas.

Znów nie odpisałam.
Strasznie zachciało mi się pić,więc wyszłam z pokoju i weszłam do kuchni.
Byłam ubrana,a na twarzy miałam lekki makijaż,więc nie musiałam się martwić,że naprawdę tu przyjdą.
Kiedy już wypiłam ponownie udałam się do swojego pokoju i tak jak wcześniej położyłam się na łóżku.
Tym razem twarz schowałam w poduszkę i położyłam się na boku.
Nie długo po tym usłyszałam pukanie do drzwi.
Nic nie powiedziałam.
Po chwili usłyszałam chłopaków i [I.T.P] wchodzących do pokoju.
Nie ruszyłam się,dalej leżałam w tej samej pozycji.


-Pisałam,że bez sensu przychodzić. Nie chcę iść.-powiedziałam przypominając sobie wyraz twarzy David'a,gdy mówił,że mnie kocha.

Był w tym taki szczery.
Brand powiedział,że musi być z wybraną dziewczyną przynajmniej przez miesiąc.
Co za dupek.
My jesteśmy razem dopiero od dwóch tygodni.
Szkoły został tydzień.
Po chwili poczułam rękę przyjaciółki na swoim ramieniu.
Ona na pewno już wiedziała o co chodzi.
Nie raz widziała mnie po zerwaniu z chłopakiem.
Myślę,że chłopaki też już się domyślili.

-Nie przejmuj się nim,to dupek.-powiedziała [I.T.P],a po chwili wszyscy już siedzieli na podłodze obok mojego łóżka.
-Mówiliście,że tak to się skończy,i że będę cierpieć. Nie posłuchałam. Należy mi się.-powiedziałam łamiącym się głosem,czując,jak po mojej twarzy spływają łzy.

Znów usłyszeliśmy pukanie do drzwi.

-Tak?-powiedziałam prawie bezgłośnie,ale wystarczająco by ktoś,kto jest za drzwiami usłyszał.
-Cześć.-usłyszałam głos brata.
-Hej.-odpowiedzieli mu razem.
-[T.I]?-zwrócił się do mnie,a ja spojrzałam na niego nie odsłaniając twarzy-Nie wiem co się z Tobą dzieje,ale jeśli nie chcesz to nie mów. Głodzisz się. Znów. Po za tym na dole czeka na Ciebie jakiś chłopak. David czy coś takiego.-uśmiechną się smutno i wyszedł z pokoju.

Westchnęłam ciężko i podniosłam się do pozycji siedzącej.
Spojrzałam w lustro,które stało na biurku i otarłam łzy,które jeszcze spływały z moich policzków.
Podniosłam się całkiem i nie zważając na make-up,który już się lekko rozmazał wyszłam z pokoju.
Widziałam,że chłopaki i [I.T.P] stoją na schodach,by słyszeć jak rozmawiam z David'em.
A oni doskonale wiedzieli,że ja wiem.
Dlatego usiedli sobie na tych schodach. 
David ich nie zauważył.

-Hej.-powiedział uśmiechając się do mnie i przytulił,nie odepchnęłam go-Płakałaś?-zapytał.
-Tak. Wiesz,jak szłam do swojego pokoju,to się wywróciłam.
-Moje biedactwo.-powiedział i pocałował mnie w czoło-Masz ochotę wyjść dziś ze mną wieczorem?-zapytał.
-Mogę. O której?-zapytałam.
-20:30 będę. Okey?
-Mi pasuję.
-Idziesz ze mną?
-Gdzie?-spytałam.
-No nie wiem. Do parku,na plażę,gdzie chcesz.
-Nie. Dzięki,ale wczoraj nie mogłam spać w nocy i pomyślałam,że teraz bym się wyspała. Po za tym muszę się wyszykować na dzisiaj.-powiedziałam.
-No dobra. To pa.-powiedział.
-Bay.-pocałował mnie i wyszedł z domu.

Zamknęłam drzwi i weszłam na górę. 
Byli mocno zdziwieni moim zachowanie.
Zapukałam do pokoju brata,a gdy usłyszałam "proszę!" weszłam do środka.

-Jack ja dzisiaj wychodzę. Wrócę przed 6,okey?
-Okey.-spojrzał na mnie smutnym wzrokiem-Zjedz coś.-powiedział gdy już zamykałam drzwi.

Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku.

-Czego z nim nie zerwałaś?-zapytał Calum.
-Powinnaś na niego nakrzyczeć i przywalić w twarz.-dodała moja przyjaciółka.

Spojrzałam tylko na nich po czym podeszłam do szafy.
Sukienkę do kolana.
Była w odcieniu różu,dalej szara,a pod sam koniec zmieniała się na czarną.
Do tego buty na obcasie i okulary.
Torebka w kolorze kremowym.
I tyle.
Nigdy w życiu nie pomyślałabym,że tak się ubiorę na imprezę,zawsze,ale to zawsze zakładałam dużo odważniejsze ciuchy.
[I.T.P] na pewno też to zauważyła,bo spojrzała na mnie zdziwiona.

-Nie zamierzam się dla niego stroić.-od razu wyjaśniłam,a ona kiwnęła głową na znak,że rozumie.

Gdy już przyszykowałam sobie struj ponownie walnęłam się na łóżko i tak zamierzałam spędzić resztę czasu.

-Żartujesz sobie?-zapytał Michael patrząc na mnie.
-Nie.-odpowiedziałam krótko.
-Nie no. Wstawaj.-powiedział Ashton.
-Nie.-powtórzyłam.
-Nie?-zapytał dziwnie Calum.
-Nie?-powiedziałam niepewnie.
-To nie.-powiedział Luke.

[I.T.P] w tym czasie wyszła z pokoju,a po chwili wróciła z moim butami.
Zaśmiałam się cicho pod nosem.

-Za chwilę zobaczymy kto się będzie śmiać.-powiedziała-Nakładaj je.

Wzruszyłam ramionami i zrobiłam to o co mnie prosiła.

Co im da to,że założę te buty,skoro i tak nie zamierzam wychodzić? Nie ważne.

Znów położyłam się na łóżku.

-Okey. To teraz wstawaj i idziemy.-powiedział Mike.
-Nie.-powiedziałam od niechcenia.
-Luke.-powiedziała moja przyjaciółka,a chłopak podszedł do mnie szybko po czym wziął mnie na ręce.

Ułożył mnie tak,że brzuchem dotykałam jego pleców,a moje ręce oplatały jego szyję.
Właściwie to nie. 
Można powiedzieć,że zwisały z jego ramion.
On sam podtrzymywał mnie pod kolanami,tak bym nie spadła.


-Luke puść mnie.-poprosiłam.
-Nie.-powtórzył moje słowa-Żebyś znów położyła się na tym łóżku i nie chciała zejść?
-Proszę Luke.-powiedziałam ignorując jego pytanie.

Chłopak już nie zwrócił na to uwagi i wyszliśmy z mojego pokoju.
Moja przyjaciółka zapukała do drzwi mojego brata,po czym powiedziała mu,że wychodzimy.
On oczywiście się zgodził...

Nikola♥Bay♥

piątek, 19 czerwca 2015

#Rozdział 6♥

Nie długo po tym jak skończyłam pracę domową usłyszałam pukanie do drzwi od mojego pokoju.
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do nich.
Otworzyłam,a po drugiej stronie zobaczyłam [I.T.P] z chłopakami.

-Możemy pogadać?-zapytała mnie przyjaciółka.

Otworzyłam szerzej drzwi by mogli wejść po czym je zamknęłam.

-Słuchaj [T.I]-odezwał się Mikey-Chodzi o David'a.

Przewróciłam oczami.

-[T.I] to nie jest chłopak dla ciebie.-tym razem usłyszałam głos Calum'a.

A później każdy dodał jakiś negatywny komentarz od siebie na temat mojego chłopaka,za to ja czułam w sobie coraz bardziej narastającą złość.

-Ohhh...Błagam Was.-usłyszałam głos jakby z oddali,jakby nie był mój,a jednak.-Od kiedy spotykam się z David'em tylko go obrażacie i staranie się go oczernić. Tak trudno zrozumieć,że to mój chłopak? Czy wy po protu chcecie,żebym była nieszczęśliwa? Jedyne za co mogę Wam teraz podziękować to to,że dzięki złości,którą teraz czuję patrząc na Was,zaczęłam mówić.-powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami.

Założyłam moje vans'y i wyszłam z domu.
Postanowiłam pójść do parku.
Tak też zrobiłam.
Po około 10 minutach chodzenia zauważyłam znaną mi osobę,która samotnie siedziała na ławce.
Dosiadłam się do niej.

-Hej [T.I]. Co tam u Ciebie?...Oj,sorry zapomniałem,że n-nie mówisz.-powiedział patrząc na mnie.
-No hej Brand.-powiedziałam z uśmiechem patrząc prosto w jego oczy.
-Możesz mówić?-zapytał zdziwiony.
-Jak widać. Przed chwilą gadałam z chłopakami i [I.T.P] trochę się wkurzyłam i tak jakoś wyszło. A jak tam u Ciebie?
-Jest okey. Wiesz...Masz piękny głos.-powiedział,a ja się zarumieniłam przez co schowałam głowę za włosami.
-Ooo...Ktoś tu się rumieni.-powiedział ze śmiechem.

Po chwili wstaliśmy z ławki i poszliśmy na spacer.
Brand od początku wydawał się super chłopakiem.
Nie rozumiem tylko,dlaczego David go tak odepchną przy pierwszym spotkaniu.

-Brand?
-Tak?-spojrzał na mnie.
-Wiesz może czemu,David Cię tak odepchną przy naszym pierwszym spotkaniu?-również na niego spojrzałam.
-Obiecaj,że się nie zdenerwujesz.-powiedział.
-Obiecuję.-zapewniłam go.
-Okey. Widzisz David wyznacza sobie cele.-powiedział dość nie zrozumiale.
-Cele?
-No tak. Chodzi o to,że jak "upatrzy" sobie jakąś dziewczynę musi ją mieć.
-Przecież to okropne. Co za dupek.-powiedziałam.
-Mała tego.-spojrzałam na niego ze zdziwieniem-David musi być z wybraną dziewczyną przez miesiąc.
-Dlaczego?
-Bo inaczej uważa zadanie za nieudane i zaczyna od nowa.
-Skończony dupek. Dzięki,że mi powiedziałeś.-uśmiechnęłam się do niego ciepło.
-Zawsze do usług.-powiedział po czym się zaśmialiśmy.

Jeszcze trochę pochodziłam z Brandem.
Około 17 stwierdziłam,że powinnam przeprosić chłopaków i moją przyjaciółkę.
Zapewne wszyscy teraz siedzą u 5SOS,więc tam się też udałam.
Zapukałam niepewnie do drzwi.
Nigdy nie byłam za dobra w przepraszaniu ludzi co nie znaczy,że nie umiałam tego robić.
Doskonale wiedziałam kiedy muszę przyznać się do winy i kiedy należy przeprosić.
I właśnie teraz oni na to zasługują.
Po chwili drzwi otworzyła mi Liz z ciepłym uśmiechem na twarzy.
Pewnie już wie,że mogę mówić.

-Dobry Wieczór. Chciałam się zapytać czy są chłopaki.
-Owszem.
-A jest może [I.T.P].
-Tak jest. Chcesz wejść?-zapytała.
-Tylko na chwilę.-kobieta wpuściła mnie do środka.
-Zostań ile chcesz.-uśmiechnęła się po czym poszła do kuchni.

Ja za to udałam się na górę,gdzie mieściły się pokoje chłopaków.
Przeszłam obok wszystkich,a gdy przy pokoju Luke'a usłyszałam rozmowy zatrzymałam się.
Zapukałam tak jak oni wcześniej do mojego pokoju.

-Proszę.-krzyknął Luke.

Niepewnie weszłam do środka,a wzrok wszystkich skierował się na mnie.
Nie potrafiłam się uśmiechnąć.
Kto by potrafił,w takiej sytuacji jak moja?

-J-Ja przyszłam przeprosić.-powiedziałam niepewnie (znów niepewnie) z przepraszającym spojrzeniem.-N-Nie powinnam na Was krzyczeć i tak po prostu wychodzić.-powiedziałam,a ja naprawdę czułam się okropnie czując wzrok wszystkich na sobie-Nie wiedziałam,że David taki jest. Nie spodziewałam się tego po nim. Źle zrobiłam nie słuchając Was.I źle Was potraktowałam. Nie powinnam była tego mówić.-westchnęłam-Przepraszam.
-Nic się nie stało.-powiedział Michael,a reszta się z nim zgodziła.
-T-To ja już pójdę.-powiedziałam.
-Jeśli chcesz możesz zostać.-powiedział Luke.
-Nie dzięki. Do zobaczenia.-powiedziałam i nie czekając na ich odpowiedź weszłam z pokoju chłopaka.

Dzisiaj piątek.
Czyli nie muszę się jutro spotykać z David'em.
Zeszłam po schodach i wychodząc pożegnałam się jeszcze z Liz.

-Już wychodzisz?-zapytała.
-Tak.
-Dlaczego? Chłopaki Ci coś  zrobili?
-Nie. Jeśli już to na odwrót. No nic. Do widzenia.-powiedziałam i wyszłam.

Gdy wróciłam do domu,pogadałam chwilę z mamą,która była tak szczęśliwa,że wyzdrowiałam,że nawet nie zauważyła,że coś jest nie tak.
Później do rozmowy przyłączył się Jack,który był chyba bardziej spostrzegawczy.
Po dobrej godzinie spędzonej na gadaniu z mamą i bratem udałam się do swojego pokoju.
Przynajmniej chciałam to zrobić,ale przed drzwiami do pokoju złapał mnie brat.

-Hej,co jest młoda?-zapytał.

Tak jak wspominałam na początku,Jack jest bratem,który się o mnie strasznie troszczy.,
Ale jakoś nie sprawia mi to kłopotu.
Nie jest nachalny.

-Nie chcę teraz rozmawiać Jack.-powiedziałam.
-No dobrze,ale jak coś to wiesz gdy mnie znaleźć.-powiedział i odszedł głaszcząc mnie po głowię jak małą zapłakaną dziewczynkę.

Weszłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam na klucz...


***Następny dzień***
***12:30***

Zamierzałam spędzić cały dzień leżąc w tym łóżku.
Po chwili dostałam sms-a.
Odblokowałam ekran po czym na wyświetlaczu ukazał mi się napis [I.T.P] ♥
Wcisnęłam na wiadomość.

Hej ☺ Zastanawiamy się z chłopakami,czy miałabyś ochotę wyjść dzisiaj z nami. Na pizzę o 13:00.

Dzięki za zaproszenie,ale nie. 

Czego? :(

Nie mam ochoty na pizzę.

Okey. Możemy iść gdzieś indziej. To nie problem ;)

Nie o to chodzi. Nie zrozum mnie źle. Po prostu nie mam ochoty nigdzie wychodzić.

I będziesz siedzieć cały weekend w domu?~Ashton

Taki mam zamiar.

Błagam Cię. Przecież nie możesz spędzić w domu całych dwóch dni.~Calum.

Niby dlaczego?

Jest za ładna pogoda,żeby siedzieć w domu.~Michael.

Tutaj zawsze jest ładna pogoda -.-

Oj no chodź z nami.~Luke.

Nie chcę. Idźcie sami. Dobrej zabawy.

Co Ci szkodzi?

Na tą wiadomość już nie odpisałam.
Nie miałam zamiaru się z nimi znowu kłócić...

Nikola♥Bay♥   

niedziela, 14 czerwca 2015

#Rozdział 5♥

Okey. Czyli moja najlepsza przyjaciółka i przyjaciele są...zaprzyjaźnieni. To...To dobrze. Tylko co będzie z resztą klasy? Polubią mnie?

Po chwili już byliśmy pod salą.
Zastanawiałam się,dlaczego lekarz mówił,że mogę iść do szkoły.
Ledwo chodzę,nie mogę pisać przez złamaną rękę i tak czy siak nie mogę odpowiadać,bo nie mogę mówić.
Bez sensu.
Będę tylko siedzieć,pisać i "słuchać".
Westchnęłam.

-Cześć.-podszedł do mnie jakiś chłopak.

Spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam.

-Wiem,że nie możesz mówić. Jestem Brand,a ty [T.I],tak?-zapytał patrząc na mnie.

Pomachałam głową na "tak".



Chłopak uśmiechną się do mnie po chwili podszedł do nas jakiś inny chłopak odpychając David'a.

-Cześć. Jestem David,a ty ta nowa tak? [T.I]?

Mu również skinęłam głową na znak,że się nie myli.

-Szkoda,że nie możesz mówić. Jak się czujesz?-zapytał patrząc uważnie na moją twarz.

Pokazałam kciuk w górę.

-Na pewno nie ćwiczysz na wf'ie. Lubisz ćwiczyć.


Nawet ☺

-Ja tak samo. Zależy co ten facet wymyśli.-zaśmiał się,a ja mu zawtórowałam-Masz piękny uśmiech.-powiedział,a ja poczułam wypieki na policzkach więc pochyliłam głowę w dół i zasłoniłam się włosami.


Weszliśmy do sali.
Usiadłam obok [I.T.P],która mnie o to poprosiła.

-Dzień Dobry.-odezwała się nauczycielka-Widzę,że [T.I] przyszła już do klasy.-powiedziała.

Jak ja nienawidzę tego uczucia,kiedy wszyscy się na ciebie gapią.Strasznie dziwnie się czuję.

-[T.I].-spojrzałam na Luke'a-Chodź ze mną do tej nauczycielki powiemy jej,że nie możesz mówić.-wstaliśmy z ławek.

Gdy wszystko było omówione,właściwie to Luke wszystko omówił wróciliśmy do ławek.
Później lekcja i następna i następna i następna....

***Po Lekcjach***

Weszłam do szatni czekając na chłopaków i [I.T.P].

-[T.I]?-usłyszałam głos David'a.

Spojrzałam na chłopaka.

-Chciałabyś może wyjść po szkole?

Skinęłam głową z uśmiechem na ustach.

-To może po Ciebie przyjdę? O 15?

Okey. 731793135 ♥

Podałam mu mój numer telefonu po czym naszą "gromadką" wyszliśmy ze szkoły.
Chłopaki i [I.T.P] patrzyli na mnie jakby niezadowoleni.
Po chwili weszłam do domu i weszłam do swojego pokoju.
Miałam wielkie szczęście,bo nauczyciele usprawiedliwili mnie z pisania prac domowych.
Odłożyłam swoją torbę i znów zeszłam do mamy.

Mamuś wychodzę z David'em ☺

-Kim jest ten chłoptaś?-przewróciłam oczami-Przyjaciel?

Skinęłam głową.
Później usłyszałam dzwonek do drzwi.
Machnęłam do mamy na pożegnanie i wyszłam z domu.


Skąd masz mój adres?

-[I.T.P] mi go podała. Gdzie idziemy?-wzruszyłam ramionami.-Mam pomysł.-złapał mnie za rękę...

***2 Tygodnie Później***

Przez te dwa tygodnie cały czas spotykałam się z David'em.
Jest super chłopakiem.
Do tego moim.
Dokładnie.
David to mój chłopak.
Zapytał mnie o to pół tygodnia temu.
Na plaży,przy zachodzie słońca,tam,gdzie zaprowadził mnie pierwszy raz.
Trzymając go za rękę szłam do domu.
Za nami szła moja przyjaciółka i chłopaki.
Gdy już doszliśmy do mojego domu David pocałował mnie na pożegnanie i poszedł do swojego domu,który znajdował się ulicę dalej.
Pomachałam mu jeszcze na pożegnanie i weszłam do domu.
Moja prawa ręka była już "naprawiona" więc zaczęłam robić pracę domową.
Co prawda nauczyciele mówili,że mogę jeszcze tydzień tego nie robić,ale i tak dali mi dużą do tego to byłby bardzo nie fair wobec innych z mojej klasy.
Co do klasy.
Polubili mnie z czego jestem bardzo zadowolona.
Jack od początku mówił mi,że nie mam się czego obawiać,ale ja dalej swoje.
Nie długo po tym jak usłyszałam skończyłam pracę domową usłyszałam pukanie do drzwi od mojego pokoju...

Nikola♥Bay♥

sobota, 13 czerwca 2015

#Rodział 4♥

Ledwo co przyzwyczaiłam się do nowego mieszkania.
Dobrze,że przynajmniej byli ze mną chłopaki.
Do tego to,że nie mogę mówić nie pomaga....

***6:30***

Wstałam niechętnie z łóżka i podeszłam do szafy.
Wyjęłam stamtąd koszulę bez rękawków i białą sukienkę.
Weszłam do łazienki i umyłam się oraz włosy.
Gdy skończyłam wysuszyłam włosy.
Nałożyłam na siebie koszulę wkładając ją w sukienkę.
Następnie umyłam zęby i uczesałam włosy pozostawiając je swobodnie opadające na ramiona.
Na koniec make-up. 
 

Gdy skończyłam się szykować wyszłam z łazienki i chwyciłam swoją torbę gdzie były moje książki,słuchawki,portfel i telefon.
Położyłam torbę na sofę i weszłam do kuchni.

-Pięknie wyglądasz.-odezwał się Jack,gdy mnie zobaczył.

Dzięki =)

Napisałam na karteczce,którą mu pokazałam po czym pocałowałam go w policzek.

-Chcesz jajecznice?-zapytał.

Machnęłam przecząco głową.
Wyjęłam z lodówki mleko,a z szafki miskę i płatki.
Nasypałam płatki do miski i zalałam mlekiem.
Kiedy zjadłam poszłam umyć zęby,a gdy przyszła odpowiednia godzina złapałam za torbę,nałożyłam na siebie moje czarne vans'y i wyszłam z domu ze słuchawkami w uszach.
Cicho nuciłam sobie melodię Try Hard,bo przez ten głupi wypadek nie mogłam nic mówić.
Po chwili zostałam uniesiona do góry i obrócona w okół własnej osi.
Cichy pisk wydobył się z moich ust.

-Cześć [Z.T.I]!-powiedzieli razem po czym każdy po kolei pocałował mnie w policzek.

Uśmiechnęłam się do nich przyjacielsko.

-Czego słuchasz?-zapytał Calum.

Niczego

Napisałam wyłączając muzykę.
Chyba było po nie widać,że jestem zdenerwowana,bo chłopaki po chwili zaczęli mnie pocieszać i w jakiś sposób uspokajać. 
Po chwili weszliśmy do budynku.
Szłam za chłopakami odprowadzona wzrokiem przez zaciekawionych uczniów.
Zatrzymaliśmy się w szatni.
Ja nie miałam w co się przebrać,a chłopaki ściągali z siebie jakieś bluzy.

Denerwuję się =(

Napisałam na kartce.
Nawet nie musiałam jej pokazywać chłopakom,od razu sami zauważyli.

-Nie masz czego.-pocieszali mnie.

Ci z klasy wiedzą,że nie mogę mówić?

-Tak. Oni tak.-powiedział Ashton.

Oni tak. A nauczyciele?

-Nie. Ale jeszcze się im powie.-odpowiedział Michael.

Uśmiechnęłam się do nich i poszliśmy w stronę klasy.
Nagle usłyszałam za sobą swoje imię.
Obróciłam się i nie mogłam uwierzyć w to co widzę.

-Boże. Nie wierzę. Ale ja Cię dawno nie widziałam!-krzyknęła [I.T.P] przytulając mnie.

Oddałam jej uścisk oczywiście jedną ręką,bo drugą miałam złamaną.
[I.T.P] wyjechała trzy tygodnie temu.
Nie urwałyśmy kontaktu.
Wiedziała o wszystkim co się dzieje w moim życiu,a ja co w jej.
Nie miałam pojęcia,że będziemy się razem uczyć.

-Jak się czujesz?-zapytałam patrząc na mnie troskliwie.

Okey. Możemy iść pod salę,bo chłopaki czekają.

Pokazałam na chłopaków strojących za mną i przyglądającym się nam z uśmiechem.

-Jasne.-powiedziała i przeszłyśmy do chłopaków-Cześć.-powiedziała moja przyjaciółka do Luke'a,Michael'a,Ashton'a i Calum'a.
-No cześć.-powiedzieli razem.

Okey. Czyli moja najlepsza przyjaciółka i przyjaciele są...zaprzyjaźnieni. To...To dobrze. Tylko co będzie z resztą klasy? Polubią mnie?...

Nikola♥Bay♥

wtorek, 9 czerwca 2015

#Rozdział 3♥

Po tym jak zgodziła się,żebyśmy zobaczyli siostrę udaliśmy się do niej.
Nie długo po tym już byliśmy w sali mojej siostry,leżała w śpiączce.
Tak ciężko jest patrzeć na siostrę,kiedy nie wiesz,czy się wybudzi...

***Michael***

[T.I] jest piękną dziewczyną.
Gdy tak leży...
Jej twarz wydaje się taka spokojna.
Jakby nigdy niczym się nie martwiła,w czasie kiedy w każdej chwili może umrzeć.
Może to dziwne,bo nawet jej nie znam,ale chciałbym zrobić wszystko by jej pomóc.
Po twarzach reszty chłopaków zobaczyłem,że czują to samo.
Do  sali wszedł lekarz,a wzrok wszystkich skierował się w jego kierunku.

-Witam. Nathan Watson.-przywitał się i podał rękę każdemu z naszej piątki-Chciałem Panią poinformować,-zwrócił się do mamy dziewczyny-że operacja [T.I] przeszła poprawnie. Powinna wybudzić się najpóźniej za miesiąc.-staliśmy zszokowani-W najlepszym przypadku za tydzień.

***2 Tygodnie Później***
***Liz***

Przez te dwa tygodnie bardzo się przybliżyliśmy z rodziną Elizabeth.
Po chłopakach widać,że żałują,że nie mogą na razie poznać jej córki.
Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi.

-Ja wstanę.-powiedział Calum podnosząc się z kanapy.

Po chwili do pomieszczenia weszła Elizabeth i Jack.

-Cześć-powiedzieli razem.
-Hej.-odpowiedzieliśmy.
-Jedziemy do [T.I].-powiedziała Elizabeth-Zastanawialiśmy się,czy chcecie jechać z nami?
-Chłopaki?-zapytałam patrząc na nich.
-Okey.-powiedzieli i po chwili byliśmy w sali dziewczyny.

Dalej leżała bez ruchu.
Po chwili do mamy dziewczyny zadzwonił lekarz.

-Tak słucham? Tak. Tak,akurat jesteśmy. Yhym. Ta rozumiem. Dobrze,za pięć minut.-skończyła rozmowę.

-Ja idę do lekarza.-powiedziała-Podobna ma mi coś do przekazania.
-To ja pójdę z tobą.-powiedziałam.
-I ja.-dołączył się Jack.
-To my zostaniemy z [T.I].-powiedzieli razem chłopcy.

Zgodziliśmy się i po chwili wyszliśmy z sali.

***[T.I]***

-Jak myślicie,kiedy się wybudzi?-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka,na pewno już go gdzieś słyszałam.
-Nie wiem Michael,może wybudzić się nawet teraz.-odpowiedział inny.

Próbowałam otworzyć oczy,ale każda taka próba wiązała się z bólem przeszywającym każdy kawałeczek mojego ciała.
Czułam się,jakbym była cała połamana.
Każda próba ruchu.
Nawet palcem.
Niosła za sobą jeszcze większą fale bólu.

-Chciałbym z nią porozmawiać.-usłyszałam mieszaniną pięciu głosów,a po tym krótki śmiech.

A ja chciałabym z Wami chłopaki.

Teraz doskonale rozpoznawałam te głosy.
Po mimo wielkiego bólu,starałam się otworzyć oczy.
Co chwilę miałam ochotę się poddać,myśląc,że nie wytrzymam tego dłużej.
To okropne uczucie.
Po około trzech minutach męczarni udało mi się otworzyć oczy.
Cały obraz jaki miałam przed sobą był rozmazany.
Dopiero po kilku chwilach ujrzałam wyraźnie czterech chłopaków,który jeszcze nie zauważyli,że się wybudziłam.
Myślałam,że moje pierwsze spotkanie z idolami odbędzie się w trochę przyjemniejszych okolicznościach,ale nie ma wybrzydzać.

-[T.I]?-głos Calum'a odciągnął mnie od moich myśli.

Po chwili cała reszta skupiła na mnie swój wzrok.
Uśmiechnęłam się lekko,bo nie wytrzymałabym więcej tego bólu.

-Zawołać lekarza?-zapytał Luke.

Nie! Tylko nie lekarz! Nienawidzę lekarzy! Za późno...

Do sali wszedł lekarz z mamą,Jack'iem i Liz.
W końcu mama dała lekarzowi dojść do słowa.

-To tak.-spojrzał na mnie-Masz złamaną prawą rękę i lewą nogę. Połamane żebra. Przez jakiś czas możesz mieć spore problemy z mówieniem i chodzeniem...

Gdy lekarz skończył swój wykład na temat co mogę,a czego nie mogę i dlaczego Ashton i Jack pomogli mi wstać.
Potem uparłam się,że sama dojdę do auta no i pojechaliśmy do domu.

***W domu***

Nie było do końca tak jak mówił lekarz.
"Możesz mieć problemy" to mało powiedziane.
Prawda.
Chodzić w miarę mogę,ale mówić wcale.
Co gorsza...Za tydzień idę do szkoły.


***6 Dni Później (Niedziela)***

Przez ten czas niesamowicie zbliżyłam się do chłopaków.
Nie widzę ich jako 5 Seconds Of Summer,tylko jako Mikey'a,Luke'a,Calum'a i Ashton'a.
Chłopaki spędzają ze mną każdą wolną chwilę,za co jestem na prawdę wdzięczna.
Siedzą przy mnie i mówią jak im zleciał dzień,jak było w szkole,że wszyscy z klasy chcą mnie poznać.
Było mi tak przykro,że nie mogę im odpowiedzieć,a jedyny sposób w jaki mogę się z nimi porozumiewać to pisanie kartek.
Mówili,że chcą usłyszeń mój głos,chcą,żebym wychodziła razem z nimi w wolnym czasie,żebym uczyła się razem z klasą.
Jack oczywiście musiał wygadać chłopakom,że jestem ich fanką.
Niestety jedyne co mogłam zrobić to posłać mu spojrzenie,które najczęściej komentował tak:
"Gdyby spojrzenie mogło zabić ja bym już leżał."
Ale wracając.
Strasznie bałam się pierwszego dnia w nowej szkole.
Ledwo co przyzwyczaiłam się do nowego mieszkania.
Dobrze,że przynajmniej byli ze mną chłopaki.
Do tego to,że nie mogę mówić nie pomaga...

Nikola♥Bay♥