czwartek, 27 sierpnia 2015

#Rozdział 11♥

Jeszcze nie zerwałam z David'em,przez co nie dawali mi spokoju (czyt.chłopaki i [I.T.P]).
Westchnęłam ciężko i podeszłam do szafy.
Nałożyłam na siebie sukienkę.
Była bardzo długa,gdyby nie niskie szpilki,pewnie wlokła by się po ziemi.
Sukienka była na górze czarna,od końca biustu ,do pępka srebrno-czarna,a od pasa do samego dołu w kolorze pudrowego różu.
Przejrzałam się w lustrze.
Włosy,które niedawno wysuszyłam nie były jeszcze gotowe,dlatego skierowałam się do łazienki,gdzie je odpowiednio pofalowałam.
Zrobiłam sobie lekki makijaż i wyszłam z łazienki.
Strzepałam z sukienki niewidzialny pyłek i sięgnęłam do klamki od mojego pokoju.
Zeszłam powoli ze schodów,uważając na to,żeby się nie przewrócić.

-O Mój Boże! [T.I] wyglądasz cudownie!-usłyszałam głos mojej mamy.
-Dzięki mamuś.-uśmiechnęłam się do niej.

Teraz nie liczył się David i to,co mi zrobił.
Bal maturalny jest tylko jeden i nie zamierzam go sobie zepsuć.

-Słuchaj słońce.-odezwała się kobieta-Ja idę na noc do Liz'y,chodź ze mną tam na chwilę. Bardzo chciała Cię zobaczyć.
-Okey.-powiedziałam i skierowałyśmy się do wyjścia-Co to? Babski wieczór?-zaśmiałam się,a po chwili mama mi zawtórowała.
-Może....

Już po chwili stałyśmy przed domem sosów.
Zapukałam do drzwi,w których po chwili stanęła starsza kobieta.

-Cześć Liz.-przywitałam się.
-Cześć słoneczko. Wyglądasz idealnie.-uśmiechnęła się do mnie i gestem ręki pokazała nam,żebyśmy weszły do środka.
-Cześć.-przywitałam się z resztą.
-Hej.-odpowiedzieli równocześnie.

Spojrzałam na swoją przyjaciółkę,wyglądała pięknie.
Biała sukienka sięgała jej po same kostki,a czarne szpilki z nią kontrastowały.
Uśmiechnęła się do mnie,po chwili przytulając.

-Dobra,stawajcie do zdjęcia.-powiedziała Liz,a cała ich szóstka zrobiła to o co poprosiła.

Ja za to stanęłam obok niej za aparatem.
Dlaczego?
Po pierwsze nienawidzę jak robi mi się zdjęcia,po drugie,gdyby nie mama,nie przyszłabym tutaj.
Nie chciałam się tak wpychać do zdjęcia,które miało być pamiątką,na całe życie.

-[T.I] Ty też.-kobieta na mnie spojrzała.
-Nie,wolę nie.-powiedziałam nie zmieniając swojej pozycji.
-Nie marudź.-usłyszałam Michael'a,który pociągnął mnie za rękę,po czym owinął swoje ręce wokół mojej talii,tak bym nie mogła odejść.

Nie pozostało mi nic innego jak westchnąć i uśmiechnąć się do zdjęcia.
W czasie gdy chłopaki,Liz i moja mama jeszcze rozmawiali,ja wyjęłam telefon z kopertówki i wybrałam numer,by zadzwonić po taxi.
Po niedługim czasie zobaczyłam przed domem czekające na mnie auto.

-Dobra,ja idę. Pa Liz.-powiedziałam i uściskałam kobietę-Mamo.-ją również przytuliłam-Pa.-powiedziałam i machnęłam ręką w stronę przyjaciół,po czym nie dając im odpowiedzieć wyszłam z domu i ruszyłam w stronę taxi.
-To gdzie jedziemy?-spytał mnie mężczyzna gdy już wsiadłam do środka.

Podałam mu adres szkoły i ruszyliśmy.
Pewnie zastanawiacie się,gdzie jest moja para?
Otóż nie mam jej.
David oczywiście mnie zapraszał,ale powiedziałam mu,żeby zaprosił kogoś innego,bo nawet nie wiem czy tam pójdę.
Oczywiście nawet przez myśl mi nie przeszło nie pójście na bal,ale nie chciałam po prostu,żeby on był moim partnerem.

-Jesteśmy.-powiedział kierowca.
-Dziękuję. Ile się należy?
-Powiedzmy,że odpuszczę Ci.-uśmiechnął się do mnie-No idź już i baw się dobrze.
-Bardzo Panu dziękuję. Do zobaczenia.-powiedziałam i wysiadłam z pojazdu.

Skierowałam się do środka budynku,a następnie na salę gimnastyczną,która była już pięknie udekorowana.
Spojrzałam na nauczycielkę od Angielskiego,która stała obok wejścia na salę.
Uśmiechnęłam się do niej,co ona odwzajemniła,po czym wręczyłam jej zaproszenie.
Weszłam w tłum bawiących się ludzi i skierowałam do stolika.
Oczywiście,że był alkohol,chociaż być go nie powinno,ale nauczyciele też nie byli tacy święci.
Sami popijali co chwilę piwo.
Sprawa była prosta.
My jesteśmy grzeczni i pijemy,oni piją,my udajemy,że nie widzimy.
Nalałam co plastikowego kubka trochę alkoholu i sok pomarańczowy.
Z kubkiem w dłoni skierowałam się do wolnego stołu.
Po chwili już jednak nie był taki pusty,bo znaleźli się przy nim również sosy i [I.T.P].

-Gdzie Twój partner.-spytała mnie cicho przyjaciółka,która siadła po mojej lewej stronie.
-Nie ma go.
-Jak to? A David?
-Odrzuciłam jego zaproszenie.
-Nie mów,że przyszłaś sama.-spojrzała na mnie zdziwiona.
-Przyszłam.
-Dlaczego nie poszłaś z nami?
-Nie chciałam się Wam wcinać.-odpowiedziałam sięgając po swojego drinka.
-Jesteśmy przyjaciółmi,nie wcięłabyś się [T.I].-powiedziała-A David? Też sam?
-Nie,oczywiście,że nie.
-Więc skoro nie Ty,to z kim przyszedł?
-Madison.
-Tą suką?-spytał Michael,który siedział po mojej prawej.
-No dokładnie.-powiedziałam-Ale w sumie nie obchodzi mnie to. Idziesz tańczyć?-spojrzałam na przyjaciółkę.
-Jasne,chodź.-wstała i pociągnęła mnie za rękę.


***Michael***

[I.T.P] pociągnęła [T.I] za rękę i po chwili obie znalazły się w tłumie tańczących ludzi.
Z chłopakami zdecydowaliśmy odpuścić sobie partnerki.
Sięgnąłem po kubek ze swoim napojem i upiłem łyka,ponownie spoglądając w stronę tańczących dziewczyn.
Gdybym powiedział,że nie umieją się ruszać,byłoby to kłamstwo.
Co chwila śmiały się patrząc na siebie.

-Oddala się od nas.-usłyszałem nagle Ashton'a,który patrzył w tą samą stronę co ja przed chwilą,po chwili przenosząc wzrok na nas.
-[T.I]? Też to zauważyłem.-odezwał się brunet.

Rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę na temat,który zaczął Ash'a,ale przestaliśmy,gdy dziewczyny znów usiadły na swoich miejscach.
Uśmiechnęły się do siebie,po czym [T.I] sięgnęła po swój napój.
Nagle jej wzrok zatrzymał się na kimś,a gdy to zauważyliśmy również spojrzeliśmy w tamtą stronę.
Stał tam David i Madison.
Obściskiwali się,a ona co chwilę śmiała się z czegoś co powiedział ten frajer.
Równocześnie spojrzeliśmy na blondynkę,a na jej twarzy ku naszemu zdziwieniu pojawił się lekki uśmiech.

-Są siebie warci.-powiedziała po czym odwróciła wzrok,biorąc kolejny łyk drinka.
-Dlaczego jeszcze z nim nie zerwałaś?-spytał Luke.
-Nie chciałam...
-Okey,nie rozumiem. Wiesz już jaki jest i mówisz,że nie chcesz zrywać z takim dupkiem? Za dwa tydzień on sam Cię rzuci,bo spełni wyznaczony cel.-Calum jej przerwał.
-Nie chciałam,bo z tego co mówił Brand,on później nie daje tym dziewczynom spokoju. A ja nie chciałam psuć sobie balu. Zrobię to jutro.-powiedziała patrząc wymownie na Calum'a.
-Oh...To zmienia postać rzeczy.-odezwała się brunetka.

Po chwili usłyszeliśmy gwizdy i oklaski.
Spojrzeliśmy w stronę,skąd było je słychać.
Madison pocałowała David'a.
Ale ten ją odepchnął,wiedząc,że JESZCZE nie może stracić [T.I].

-Głupia suka.-powiedziała blondynka.

Sięgnęła po drinka Luke'a,który był jeszcze nie ruszony i wstała od stołu.
Podeszła do nich,a napój wylała na głowę dziewczyny.
Gdy to zrobiła po sali rozległy się jeszcze głośniejsze oklaski,gwizdy i Bóg wie co jeszcze,niż gdy David i Madison się pocałowali.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niej sztucznie,po czym skierowała się w stronę stolika z alkoholem.
Na chwilą straciliśmy ją z pola widzenia,ale po chwili znów usiadła obok nas,podając Luke'owi nowego drinka.

-Wow.-wydusiła z siebie brunetka-Postawiłaś się jej jako jedyna w szkole.
-Serio nikt ze szkoły się jeszcze jej nie postawił? Głupie. W naszej starej szkole już dawno byłaby upokorzona.-spojrzała na [I.T.P].

Po chwili zobaczyliśmy jak w naszą stronę zmierza klejąca się od drinka dziewczyna.


***[T.I]***

-Pożałujesz tego! Ze mną się nie zadziera suko!-krzyknęła mi w twarz.
-Wiesz,że trochę plujesz jak krzyczysz?-spytałam spokojnie,przejeżdżając palcem po policzku.
-Ale Ty kurwa jesteś irytująca!-krzyknęła znów machając rękami na wszystkie strony.
-A Ty zachowujesz się jak małpa.-znów odpowiedziałam spokojnie i naśladowałam jej machanie rękami,czym wywołałam śmiech u przyjaciół.
-Pożałujesz!-krzyknęła.
-O nie!-udałam zdesperowaną-Co ja teraz zrobię!? No chyba popadnę w depresję!
-Idiotka!-krzyknęła na odchodnym i wybiegła z sali.
-Dziwka.-powiedziałam cicho,tak by reszta nie mogła tego usłyszeć.

Kto jak kto,ale ja przeżyłam wiele i wiem jak radzić sobie z takimi sukami jak Madison.
Ale mniejsza.

***

Wyciągnęłam klucz z torebki i otworzyłam drzwi do domu.
Mamy nie było więc nawet nie starałam się być cicho.
Zamknęłam je (drzwi) za sobą i przekręciłam zamek.
Zdjęłam szpilki,bo i tak stopy mi już pękały,po czym skierowałam się na górę...

Nikola♥Bay♥