piątek, 19 czerwca 2015

#Rozdział 6♥

Nie długo po tym jak skończyłam pracę domową usłyszałam pukanie do drzwi od mojego pokoju.
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do nich.
Otworzyłam,a po drugiej stronie zobaczyłam [I.T.P] z chłopakami.

-Możemy pogadać?-zapytała mnie przyjaciółka.

Otworzyłam szerzej drzwi by mogli wejść po czym je zamknęłam.

-Słuchaj [T.I]-odezwał się Mikey-Chodzi o David'a.

Przewróciłam oczami.

-[T.I] to nie jest chłopak dla ciebie.-tym razem usłyszałam głos Calum'a.

A później każdy dodał jakiś negatywny komentarz od siebie na temat mojego chłopaka,za to ja czułam w sobie coraz bardziej narastającą złość.

-Ohhh...Błagam Was.-usłyszałam głos jakby z oddali,jakby nie był mój,a jednak.-Od kiedy spotykam się z David'em tylko go obrażacie i staranie się go oczernić. Tak trudno zrozumieć,że to mój chłopak? Czy wy po protu chcecie,żebym była nieszczęśliwa? Jedyne za co mogę Wam teraz podziękować to to,że dzięki złości,którą teraz czuję patrząc na Was,zaczęłam mówić.-powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami.

Założyłam moje vans'y i wyszłam z domu.
Postanowiłam pójść do parku.
Tak też zrobiłam.
Po około 10 minutach chodzenia zauważyłam znaną mi osobę,która samotnie siedziała na ławce.
Dosiadłam się do niej.

-Hej [T.I]. Co tam u Ciebie?...Oj,sorry zapomniałem,że n-nie mówisz.-powiedział patrząc na mnie.
-No hej Brand.-powiedziałam z uśmiechem patrząc prosto w jego oczy.
-Możesz mówić?-zapytał zdziwiony.
-Jak widać. Przed chwilą gadałam z chłopakami i [I.T.P] trochę się wkurzyłam i tak jakoś wyszło. A jak tam u Ciebie?
-Jest okey. Wiesz...Masz piękny głos.-powiedział,a ja się zarumieniłam przez co schowałam głowę za włosami.
-Ooo...Ktoś tu się rumieni.-powiedział ze śmiechem.

Po chwili wstaliśmy z ławki i poszliśmy na spacer.
Brand od początku wydawał się super chłopakiem.
Nie rozumiem tylko,dlaczego David go tak odepchną przy pierwszym spotkaniu.

-Brand?
-Tak?-spojrzał na mnie.
-Wiesz może czemu,David Cię tak odepchną przy naszym pierwszym spotkaniu?-również na niego spojrzałam.
-Obiecaj,że się nie zdenerwujesz.-powiedział.
-Obiecuję.-zapewniłam go.
-Okey. Widzisz David wyznacza sobie cele.-powiedział dość nie zrozumiale.
-Cele?
-No tak. Chodzi o to,że jak "upatrzy" sobie jakąś dziewczynę musi ją mieć.
-Przecież to okropne. Co za dupek.-powiedziałam.
-Mała tego.-spojrzałam na niego ze zdziwieniem-David musi być z wybraną dziewczyną przez miesiąc.
-Dlaczego?
-Bo inaczej uważa zadanie za nieudane i zaczyna od nowa.
-Skończony dupek. Dzięki,że mi powiedziałeś.-uśmiechnęłam się do niego ciepło.
-Zawsze do usług.-powiedział po czym się zaśmialiśmy.

Jeszcze trochę pochodziłam z Brandem.
Około 17 stwierdziłam,że powinnam przeprosić chłopaków i moją przyjaciółkę.
Zapewne wszyscy teraz siedzą u 5SOS,więc tam się też udałam.
Zapukałam niepewnie do drzwi.
Nigdy nie byłam za dobra w przepraszaniu ludzi co nie znaczy,że nie umiałam tego robić.
Doskonale wiedziałam kiedy muszę przyznać się do winy i kiedy należy przeprosić.
I właśnie teraz oni na to zasługują.
Po chwili drzwi otworzyła mi Liz z ciepłym uśmiechem na twarzy.
Pewnie już wie,że mogę mówić.

-Dobry Wieczór. Chciałam się zapytać czy są chłopaki.
-Owszem.
-A jest może [I.T.P].
-Tak jest. Chcesz wejść?-zapytała.
-Tylko na chwilę.-kobieta wpuściła mnie do środka.
-Zostań ile chcesz.-uśmiechnęła się po czym poszła do kuchni.

Ja za to udałam się na górę,gdzie mieściły się pokoje chłopaków.
Przeszłam obok wszystkich,a gdy przy pokoju Luke'a usłyszałam rozmowy zatrzymałam się.
Zapukałam tak jak oni wcześniej do mojego pokoju.

-Proszę.-krzyknął Luke.

Niepewnie weszłam do środka,a wzrok wszystkich skierował się na mnie.
Nie potrafiłam się uśmiechnąć.
Kto by potrafił,w takiej sytuacji jak moja?

-J-Ja przyszłam przeprosić.-powiedziałam niepewnie (znów niepewnie) z przepraszającym spojrzeniem.-N-Nie powinnam na Was krzyczeć i tak po prostu wychodzić.-powiedziałam,a ja naprawdę czułam się okropnie czując wzrok wszystkich na sobie-Nie wiedziałam,że David taki jest. Nie spodziewałam się tego po nim. Źle zrobiłam nie słuchając Was.I źle Was potraktowałam. Nie powinnam była tego mówić.-westchnęłam-Przepraszam.
-Nic się nie stało.-powiedział Michael,a reszta się z nim zgodziła.
-T-To ja już pójdę.-powiedziałam.
-Jeśli chcesz możesz zostać.-powiedział Luke.
-Nie dzięki. Do zobaczenia.-powiedziałam i nie czekając na ich odpowiedź weszłam z pokoju chłopaka.

Dzisiaj piątek.
Czyli nie muszę się jutro spotykać z David'em.
Zeszłam po schodach i wychodząc pożegnałam się jeszcze z Liz.

-Już wychodzisz?-zapytała.
-Tak.
-Dlaczego? Chłopaki Ci coś  zrobili?
-Nie. Jeśli już to na odwrót. No nic. Do widzenia.-powiedziałam i wyszłam.

Gdy wróciłam do domu,pogadałam chwilę z mamą,która była tak szczęśliwa,że wyzdrowiałam,że nawet nie zauważyła,że coś jest nie tak.
Później do rozmowy przyłączył się Jack,który był chyba bardziej spostrzegawczy.
Po dobrej godzinie spędzonej na gadaniu z mamą i bratem udałam się do swojego pokoju.
Przynajmniej chciałam to zrobić,ale przed drzwiami do pokoju złapał mnie brat.

-Hej,co jest młoda?-zapytał.

Tak jak wspominałam na początku,Jack jest bratem,który się o mnie strasznie troszczy.,
Ale jakoś nie sprawia mi to kłopotu.
Nie jest nachalny.

-Nie chcę teraz rozmawiać Jack.-powiedziałam.
-No dobrze,ale jak coś to wiesz gdy mnie znaleźć.-powiedział i odszedł głaszcząc mnie po głowię jak małą zapłakaną dziewczynkę.

Weszłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam na klucz...


***Następny dzień***
***12:30***

Zamierzałam spędzić cały dzień leżąc w tym łóżku.
Po chwili dostałam sms-a.
Odblokowałam ekran po czym na wyświetlaczu ukazał mi się napis [I.T.P] ♥
Wcisnęłam na wiadomość.

Hej ☺ Zastanawiamy się z chłopakami,czy miałabyś ochotę wyjść dzisiaj z nami. Na pizzę o 13:00.

Dzięki za zaproszenie,ale nie. 

Czego? :(

Nie mam ochoty na pizzę.

Okey. Możemy iść gdzieś indziej. To nie problem ;)

Nie o to chodzi. Nie zrozum mnie źle. Po prostu nie mam ochoty nigdzie wychodzić.

I będziesz siedzieć cały weekend w domu?~Ashton

Taki mam zamiar.

Błagam Cię. Przecież nie możesz spędzić w domu całych dwóch dni.~Calum.

Niby dlaczego?

Jest za ładna pogoda,żeby siedzieć w domu.~Michael.

Tutaj zawsze jest ładna pogoda -.-

Oj no chodź z nami.~Luke.

Nie chcę. Idźcie sami. Dobrej zabawy.

Co Ci szkodzi?

Na tą wiadomość już nie odpisałam.
Nie miałam zamiaru się z nimi znowu kłócić...

Nikola♥Bay♥   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz