sobota, 26 września 2015

BLOG NIE BĘDZIE PISANY DALEJ. JEST WAS STRASZNIE MAŁO I NIKT NIE KOMENTUJE. PO ZA TYM 7 BLOGÓW TO DLA MNIE ZA DUŻO. MOŻE CZASEM JESZCZE COŚ NAPISZĘ,ALE WĄTPIĘ. POWIEM WAM TYLKO,ŻE NA KOŃCU MICHAEL I [T.I] MIELI BYĆ RAZEM,MIEĆ DZIECI I WŁASNY DOM. [I.T.P] ZGINĄĆ W WYPADKU SAMOCHODOWYM. CALUM,LUKE  I ASH ZNALEŹLI SWOJE KOBIETY,ALE DALEJ UTRZYMYWALI KONTAKT ZE SOBĄ.




NIKOLA♥NA♥ZAWSZE♥WASZA♥BAY♥

#Rozdział 12♥

Zdjęłam szpilki,bo i tak stopy mi już pękały,po czym skierowałam się na górę.
Weszłam po schodach,po chwili już zamykając drzwi mojego pokoju.
Podeszłam do szafy,by ubrać się w coś wygodnego.
Postawiłam na zwykłe krótkie spodenki (materiałowe) i losową koszulkę.
Walnęłam się na łóżko i czekałam na sen.
Nie musiałam długo czekać...

***

Siedziałam wyszykowana w salonie i oglądałam głupie seriale.
Nie powiem,ale zaczynało mi się trochę nudzić.
Trochę bardzo.

[T.IIIIIIIIIIIIIIII]!             (przedłuż ostatnią literę swojego imienia)

Cooooooooooooooooooooooooooooooo??????????????????

Chodź do nas!

Do nas czyli gdzie?

No do nas. Do domu sosów.

Nie chcę mi się.

No weź! ~ Michael.

Co wy swoich telefonów nie macie!?

Na to już nie dostałam odpowiedzi.
Za to usłyszałam dzwonek telefonu.

Michael ♥

-Czego chcesz Michael?-spytałam włączając głośnik.
-Chcę,żebyś tutaj przyszła!-Michael.
-I ja!-Calum.
-I ja!-Luke.
-I ja!-Ashton.
-I ja!-[I.T.P].
-Ale mi się nie chce wstawać z kanapy.
-Błagam no....-znów usłyszałam głos Michael'a.
-To wy przyjdźcie do mnie. Nogi mi odpadają.
-Dobra.
-Okey.
-Spoko.
-Otwórz drzwi.
-Są otwarte.

Usłyszałam dźwięk zakończenia rozmowy,a potem otwierania drzwi.

-Nie dobrze!-usłyszałam głos Ash'a,ale dalej patrzyłam w TV-Drzwi powinno się zamykać. A co jakby ktoś się włamał!?
-W tedy pewnie zostałabym okradziona...

Nikola♥Bay♥

czwartek, 27 sierpnia 2015

#Rozdział 11♥

Jeszcze nie zerwałam z David'em,przez co nie dawali mi spokoju (czyt.chłopaki i [I.T.P]).
Westchnęłam ciężko i podeszłam do szafy.
Nałożyłam na siebie sukienkę.
Była bardzo długa,gdyby nie niskie szpilki,pewnie wlokła by się po ziemi.
Sukienka była na górze czarna,od końca biustu ,do pępka srebrno-czarna,a od pasa do samego dołu w kolorze pudrowego różu.
Przejrzałam się w lustrze.
Włosy,które niedawno wysuszyłam nie były jeszcze gotowe,dlatego skierowałam się do łazienki,gdzie je odpowiednio pofalowałam.
Zrobiłam sobie lekki makijaż i wyszłam z łazienki.
Strzepałam z sukienki niewidzialny pyłek i sięgnęłam do klamki od mojego pokoju.
Zeszłam powoli ze schodów,uważając na to,żeby się nie przewrócić.

-O Mój Boże! [T.I] wyglądasz cudownie!-usłyszałam głos mojej mamy.
-Dzięki mamuś.-uśmiechnęłam się do niej.

Teraz nie liczył się David i to,co mi zrobił.
Bal maturalny jest tylko jeden i nie zamierzam go sobie zepsuć.

-Słuchaj słońce.-odezwała się kobieta-Ja idę na noc do Liz'y,chodź ze mną tam na chwilę. Bardzo chciała Cię zobaczyć.
-Okey.-powiedziałam i skierowałyśmy się do wyjścia-Co to? Babski wieczór?-zaśmiałam się,a po chwili mama mi zawtórowała.
-Może....

Już po chwili stałyśmy przed domem sosów.
Zapukałam do drzwi,w których po chwili stanęła starsza kobieta.

-Cześć Liz.-przywitałam się.
-Cześć słoneczko. Wyglądasz idealnie.-uśmiechnęła się do mnie i gestem ręki pokazała nam,żebyśmy weszły do środka.
-Cześć.-przywitałam się z resztą.
-Hej.-odpowiedzieli równocześnie.

Spojrzałam na swoją przyjaciółkę,wyglądała pięknie.
Biała sukienka sięgała jej po same kostki,a czarne szpilki z nią kontrastowały.
Uśmiechnęła się do mnie,po chwili przytulając.

-Dobra,stawajcie do zdjęcia.-powiedziała Liz,a cała ich szóstka zrobiła to o co poprosiła.

Ja za to stanęłam obok niej za aparatem.
Dlaczego?
Po pierwsze nienawidzę jak robi mi się zdjęcia,po drugie,gdyby nie mama,nie przyszłabym tutaj.
Nie chciałam się tak wpychać do zdjęcia,które miało być pamiątką,na całe życie.

-[T.I] Ty też.-kobieta na mnie spojrzała.
-Nie,wolę nie.-powiedziałam nie zmieniając swojej pozycji.
-Nie marudź.-usłyszałam Michael'a,który pociągnął mnie za rękę,po czym owinął swoje ręce wokół mojej talii,tak bym nie mogła odejść.

Nie pozostało mi nic innego jak westchnąć i uśmiechnąć się do zdjęcia.
W czasie gdy chłopaki,Liz i moja mama jeszcze rozmawiali,ja wyjęłam telefon z kopertówki i wybrałam numer,by zadzwonić po taxi.
Po niedługim czasie zobaczyłam przed domem czekające na mnie auto.

-Dobra,ja idę. Pa Liz.-powiedziałam i uściskałam kobietę-Mamo.-ją również przytuliłam-Pa.-powiedziałam i machnęłam ręką w stronę przyjaciół,po czym nie dając im odpowiedzieć wyszłam z domu i ruszyłam w stronę taxi.
-To gdzie jedziemy?-spytał mnie mężczyzna gdy już wsiadłam do środka.

Podałam mu adres szkoły i ruszyliśmy.
Pewnie zastanawiacie się,gdzie jest moja para?
Otóż nie mam jej.
David oczywiście mnie zapraszał,ale powiedziałam mu,żeby zaprosił kogoś innego,bo nawet nie wiem czy tam pójdę.
Oczywiście nawet przez myśl mi nie przeszło nie pójście na bal,ale nie chciałam po prostu,żeby on był moim partnerem.

-Jesteśmy.-powiedział kierowca.
-Dziękuję. Ile się należy?
-Powiedzmy,że odpuszczę Ci.-uśmiechnął się do mnie-No idź już i baw się dobrze.
-Bardzo Panu dziękuję. Do zobaczenia.-powiedziałam i wysiadłam z pojazdu.

Skierowałam się do środka budynku,a następnie na salę gimnastyczną,która była już pięknie udekorowana.
Spojrzałam na nauczycielkę od Angielskiego,która stała obok wejścia na salę.
Uśmiechnęłam się do niej,co ona odwzajemniła,po czym wręczyłam jej zaproszenie.
Weszłam w tłum bawiących się ludzi i skierowałam do stolika.
Oczywiście,że był alkohol,chociaż być go nie powinno,ale nauczyciele też nie byli tacy święci.
Sami popijali co chwilę piwo.
Sprawa była prosta.
My jesteśmy grzeczni i pijemy,oni piją,my udajemy,że nie widzimy.
Nalałam co plastikowego kubka trochę alkoholu i sok pomarańczowy.
Z kubkiem w dłoni skierowałam się do wolnego stołu.
Po chwili już jednak nie był taki pusty,bo znaleźli się przy nim również sosy i [I.T.P].

-Gdzie Twój partner.-spytała mnie cicho przyjaciółka,która siadła po mojej lewej stronie.
-Nie ma go.
-Jak to? A David?
-Odrzuciłam jego zaproszenie.
-Nie mów,że przyszłaś sama.-spojrzała na mnie zdziwiona.
-Przyszłam.
-Dlaczego nie poszłaś z nami?
-Nie chciałam się Wam wcinać.-odpowiedziałam sięgając po swojego drinka.
-Jesteśmy przyjaciółmi,nie wcięłabyś się [T.I].-powiedziała-A David? Też sam?
-Nie,oczywiście,że nie.
-Więc skoro nie Ty,to z kim przyszedł?
-Madison.
-Tą suką?-spytał Michael,który siedział po mojej prawej.
-No dokładnie.-powiedziałam-Ale w sumie nie obchodzi mnie to. Idziesz tańczyć?-spojrzałam na przyjaciółkę.
-Jasne,chodź.-wstała i pociągnęła mnie za rękę.


***Michael***

[I.T.P] pociągnęła [T.I] za rękę i po chwili obie znalazły się w tłumie tańczących ludzi.
Z chłopakami zdecydowaliśmy odpuścić sobie partnerki.
Sięgnąłem po kubek ze swoim napojem i upiłem łyka,ponownie spoglądając w stronę tańczących dziewczyn.
Gdybym powiedział,że nie umieją się ruszać,byłoby to kłamstwo.
Co chwila śmiały się patrząc na siebie.

-Oddala się od nas.-usłyszałem nagle Ashton'a,który patrzył w tą samą stronę co ja przed chwilą,po chwili przenosząc wzrok na nas.
-[T.I]? Też to zauważyłem.-odezwał się brunet.

Rozmawialiśmy przez dłuższą chwilę na temat,który zaczął Ash'a,ale przestaliśmy,gdy dziewczyny znów usiadły na swoich miejscach.
Uśmiechnęły się do siebie,po czym [T.I] sięgnęła po swój napój.
Nagle jej wzrok zatrzymał się na kimś,a gdy to zauważyliśmy również spojrzeliśmy w tamtą stronę.
Stał tam David i Madison.
Obściskiwali się,a ona co chwilę śmiała się z czegoś co powiedział ten frajer.
Równocześnie spojrzeliśmy na blondynkę,a na jej twarzy ku naszemu zdziwieniu pojawił się lekki uśmiech.

-Są siebie warci.-powiedziała po czym odwróciła wzrok,biorąc kolejny łyk drinka.
-Dlaczego jeszcze z nim nie zerwałaś?-spytał Luke.
-Nie chciałam...
-Okey,nie rozumiem. Wiesz już jaki jest i mówisz,że nie chcesz zrywać z takim dupkiem? Za dwa tydzień on sam Cię rzuci,bo spełni wyznaczony cel.-Calum jej przerwał.
-Nie chciałam,bo z tego co mówił Brand,on później nie daje tym dziewczynom spokoju. A ja nie chciałam psuć sobie balu. Zrobię to jutro.-powiedziała patrząc wymownie na Calum'a.
-Oh...To zmienia postać rzeczy.-odezwała się brunetka.

Po chwili usłyszeliśmy gwizdy i oklaski.
Spojrzeliśmy w stronę,skąd było je słychać.
Madison pocałowała David'a.
Ale ten ją odepchnął,wiedząc,że JESZCZE nie może stracić [T.I].

-Głupia suka.-powiedziała blondynka.

Sięgnęła po drinka Luke'a,który był jeszcze nie ruszony i wstała od stołu.
Podeszła do nich,a napój wylała na głowę dziewczyny.
Gdy to zrobiła po sali rozległy się jeszcze głośniejsze oklaski,gwizdy i Bóg wie co jeszcze,niż gdy David i Madison się pocałowali.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niej sztucznie,po czym skierowała się w stronę stolika z alkoholem.
Na chwilą straciliśmy ją z pola widzenia,ale po chwili znów usiadła obok nas,podając Luke'owi nowego drinka.

-Wow.-wydusiła z siebie brunetka-Postawiłaś się jej jako jedyna w szkole.
-Serio nikt ze szkoły się jeszcze jej nie postawił? Głupie. W naszej starej szkole już dawno byłaby upokorzona.-spojrzała na [I.T.P].

Po chwili zobaczyliśmy jak w naszą stronę zmierza klejąca się od drinka dziewczyna.


***[T.I]***

-Pożałujesz tego! Ze mną się nie zadziera suko!-krzyknęła mi w twarz.
-Wiesz,że trochę plujesz jak krzyczysz?-spytałam spokojnie,przejeżdżając palcem po policzku.
-Ale Ty kurwa jesteś irytująca!-krzyknęła znów machając rękami na wszystkie strony.
-A Ty zachowujesz się jak małpa.-znów odpowiedziałam spokojnie i naśladowałam jej machanie rękami,czym wywołałam śmiech u przyjaciół.
-Pożałujesz!-krzyknęła.
-O nie!-udałam zdesperowaną-Co ja teraz zrobię!? No chyba popadnę w depresję!
-Idiotka!-krzyknęła na odchodnym i wybiegła z sali.
-Dziwka.-powiedziałam cicho,tak by reszta nie mogła tego usłyszeć.

Kto jak kto,ale ja przeżyłam wiele i wiem jak radzić sobie z takimi sukami jak Madison.
Ale mniejsza.

***

Wyciągnęłam klucz z torebki i otworzyłam drzwi do domu.
Mamy nie było więc nawet nie starałam się być cicho.
Zamknęłam je (drzwi) za sobą i przekręciłam zamek.
Zdjęłam szpilki,bo i tak stopy mi już pękały,po czym skierowałam się na górę...

Nikola♥Bay♥

piątek, 31 lipca 2015

#Rozdział 10♥

-Dzięki Ash,ale nie jestem głodna. Sam zjedz.-powiedziałam lekko odpychając jego rękę od mojej twarzy.

Chłopak jednak nie odpuszczał,w końcu wzięłam od niego kawałek pizzy,ale nie zjadłam go.
Korzystając z nie uwagi chłopaka,dosłownie wepchnęłam mu ją do buzi,ale nie tak by się udusił.
Gdy już skończył przeżuwać odezwał się w moim kierunku.

-To nie było fair.-wzruszyłam ramionami. 
-Dzisiaj jest impreza idziesz z nami?-spojrzałam na Luke'a.
-Nie.-odpowiedziałam od razu-I tym razem nie dam się zaciągnąć.-spojrzałam na niego.
-Oh przestań.-usłyszałam przyjaciółkę-Chodź z nami.
-Nie chcę.-powiedziałam od razu.

Mikey spojrzał na mnie spojrzeniem Clifford'a*.
Jeszcze chwilę próbowali mnie namówić,ale później dali sobie spokój,wiedząc,że i tak nic nie zdziałają.
Gdy zjedli wstaliśmy od stołu i wyszliśmy z lokalu.

-Mogę iść do domu?-spytałam dalej patrząc w ziemię.
-NIE!-krzyknęli wszyscy razem.
-Okey...Wystarczyło wy zwykłe "nie".-powiedziałam.

Później jeszcze trochę chodziliśmy po parku,bo chłopaki i [I.T.P] uparcie trzymali się tego,że nie mogę iść do domu.

-Dobra. Mam dość.-powiedziałam w końcu-Idę do domu.

Odwróciłam się w stronę mojego mieszkania.
Weszłam do niego,nawet nie czekając na resztę.
Zamknęłam się w swoim pokoju i przebrałam się w piżamę.
Gdy upewniłam się,że przyjaciele dali mi spokój zeszłam do kuchni coś zjeść.
Zrobiłam dobie płatki i usiadłam w salonie przed telewizorem po chwili go włączając.
Pierwsze co się wyświetliło to jakaś amerykańska komedia,ale nie chciało mi się szukać niczego innego więc to zostawiłam.
Około godziny 23 położyłam się spać.

***Kilka Dni Później***

Dzisiaj jest bal na zakończenie roku.
Cóż...Zdałam szkołę,tak samo jak chłopaki i [I.T.P].
Nie mogłam nie przyjść.
Jeszcze nie zerwałam z David'em,przez co nie dawali mi spokoju (czyt.chłopaki i [I.T.P]).
Westchnęłam ciężko i podeszłam do szafy...
-----------------------------------------------------------------------------------------------
*Chodzi o tego psa. Ten duży czerwony pies. O wszyscy dobrze wiemy,że Clifford,to też nazwisko Mike'a.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Nikola♥Bay♥
-----------------------------------------------------------------------------------------------


wtorek, 28 lipca 2015

#Rozdział 9♥

Znów przewróciłam oczami co im nie uciekło.
[I.T.P] otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć,ale po chwili je zamknęła.
Właściwie to jej za to w myślach dziękowałam.
Nie miałam ochoty tutaj być,a na dodatek słuchać kazań przyjaciółki.


-Ughh...-oparłam brodę o ramie blondyna.

Niedługo po tym byliśmy już w ulubionej pizzerii Michael'a.
Dopiero tutaj Luke mnie puścił.

-Dzięki.-mruknęłam gdy moje nogi już stały na ziemi.

Później usiedliśmy przy stoliku obok okna.
Ja usiadłam przy samym oknie.

-To jaką bierzemy?-usłyszałam Cal'a.

Dalej już ich nie słuchałam.
Wgapiałam się w stół tworząc na nim tylko dla mnie zrozumiałe wzory.
Po około 20 minutach przyszła kelnerka i położyła na stół pizze,na którą wszyscy po za mną od razu się rzucili.
Niedługo potem zobaczyłam pod nosem trójkącik.
Podniosłam wzrok na Ashton'a.
Widząc uśmiech na jego twarzy sama się uśmiechnęłam.

-Dzięki Ash,ale nie jestem głodna. Sam zjedz.-powiedziałam lekko odpychając jego rękę od mojej twarzy...

Nikola♥Bay♥

czwartek, 9 lipca 2015

#Rozdział 8♥

Chłopak już nie zwrócił na to uwagi i wyszliśmy z mojego pokoju.
Moja przyjaciółka zapukała do drzwi mojego brata,po czym powiedziała mu,że wychodzimy.
On oczywiście się zgodził.
Na prawdę wspaniały brat.

-Luke puść mnie. Nie mogę się tak pokazać na ulicy.-powiedziałam.
-To niby dlaczego?-zapytał.
-Mam rozmazany make-up. Nie mogę się tak pokazać ludziom.
-Nie,nie masz.-powiedziała moja przyjaciółka i włączyła przednią kamerkę w telefonie.

Rzeczywiście nie był rozmazany.
Westchnęłam,bo jedyny plan został zrujnowany.

-Odpuść. Co Ci szkodzi?-zapytał Ashton.
-Nie szkodzi. Po prostu nie miałam ochoty nigdzie wychodzić.
-No tak. Bo ty chciałaś siedzieć w domu przez cały weekend.-odezwał się Luke.
-Nawet jeśli to co? Zaszkodziłoby to Wam?
-Nam i Tobie.-powiedział Michael,na co przewróciłam oczami.
-Puść mnie. Jestem za ciężka.-znów zwróciłam się do Luke'a.
-Chyba śnisz. A pro po Twojej wagi.-no nie-Ile Ty ważysz?-zapytał niebieskooki.
-Nie wiem.-skłamałam-Nie ważyłam się ostatnio.

Nie zamierzałam im mówić.
Nie muszą o wszystkim wiedzieć,tym bardziej o TAKICH rzeczach.
I tak Jack nie pomógł mówiąc:"Głodzisz się. Znów."

-Tak czy inaczej jesteś strasznie lekka.-powiedział blondyn.

Znów przewróciłam oczami co im nie uciekło.
[I.T.P] otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć,ale po chwili je zamknęła.
Właściwie to jej za to w myślach dziękowałam.
Nie miałam ochoty tutaj być,a na dodatek słuchać kazań przyjaciółki....

-------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że dzisiaj takie krótkie,ale muszę napisać jeszcze posty na resztę blogów i muszę jeszcze spakować.
Właśnie dlatego chcę napisać koniecznie dzisiaj te posty,bo wyjeżdżam i przez jakiś czas nie będę ich pisała.
Do następnego posta! ♥
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Nikola♥Bay♥
-------------------------------------------------------------------------------------------------

poniedziałek, 29 czerwca 2015

#Rozdział 7♥

Na tą wiadomość już nie odpisałam.
Nie miałam zamiaru się z nimi znowu kłócić.
Chciałam przesiedzieć tak cały weekend,bo w poniedziałek będę zmuszona iść do szkoły.
Czułam się okropnie.
Nie dość,że nakrzyczałam na moich przyjaciół, to jeszcze mój "chłopak" okazał się zwykłym dupkiem.
Nie długo po tym usłyszałam pukanie do drzwi.

-Tak?-powiedziałam niechętnie.
-[T.I] chodź coś zjeść. Wczoraj nie przyszłaś na kolację,dzisiaj nie było Cię na śniadaniu. Na pewno jesteś strasznie głodna.-usłyszałam zatroskany głos mamy.
-Nie chcę jeść mamo. Jeśli będę głodna to zejdę.-powiedziałam z głową w poduszce.
Po chwili mój telefon znów się odezwał.
Tak samo na wyświetlaczu pojawił się napis [I.T.P] ♥

Chodzi o to z wczoraj?

Nie. Po prostu nie chcę.

Serio. Nie musisz się tym przejmować. Chodź z nami.~Luke

Okey,czyli znów wszyscy będą pisać z jednego telefonu.

Ale nie chodzi o to. Ja zwyczajnie nie chcę nigdzie wychodzić.

No proszę. Tak czy siak będziesz musiała kiedyś wyjść.~Michael

Ale kiedyś nie jest dzisiaj.

Jeśli sama nie wyjdziesz my po ciebie przyjdziemy.~Calum

Tylko sobie zepsujecie dzień. I tak nigdzie nie wyjdę.

Okey. To idziemy.~Ashton

Nie wychodzę z pokoju.

Będziemy siedzieć u Ciebie w pokoju,puki nie wyjdziesz.

To trochę posiedzicie.

Mamy czas.

Znów nie odpisałam.
Strasznie zachciało mi się pić,więc wyszłam z pokoju i weszłam do kuchni.
Byłam ubrana,a na twarzy miałam lekki makijaż,więc nie musiałam się martwić,że naprawdę tu przyjdą.
Kiedy już wypiłam ponownie udałam się do swojego pokoju i tak jak wcześniej położyłam się na łóżku.
Tym razem twarz schowałam w poduszkę i położyłam się na boku.
Nie długo po tym usłyszałam pukanie do drzwi.
Nic nie powiedziałam.
Po chwili usłyszałam chłopaków i [I.T.P] wchodzących do pokoju.
Nie ruszyłam się,dalej leżałam w tej samej pozycji.


-Pisałam,że bez sensu przychodzić. Nie chcę iść.-powiedziałam przypominając sobie wyraz twarzy David'a,gdy mówił,że mnie kocha.

Był w tym taki szczery.
Brand powiedział,że musi być z wybraną dziewczyną przynajmniej przez miesiąc.
Co za dupek.
My jesteśmy razem dopiero od dwóch tygodni.
Szkoły został tydzień.
Po chwili poczułam rękę przyjaciółki na swoim ramieniu.
Ona na pewno już wiedziała o co chodzi.
Nie raz widziała mnie po zerwaniu z chłopakiem.
Myślę,że chłopaki też już się domyślili.

-Nie przejmuj się nim,to dupek.-powiedziała [I.T.P],a po chwili wszyscy już siedzieli na podłodze obok mojego łóżka.
-Mówiliście,że tak to się skończy,i że będę cierpieć. Nie posłuchałam. Należy mi się.-powiedziałam łamiącym się głosem,czując,jak po mojej twarzy spływają łzy.

Znów usłyszeliśmy pukanie do drzwi.

-Tak?-powiedziałam prawie bezgłośnie,ale wystarczająco by ktoś,kto jest za drzwiami usłyszał.
-Cześć.-usłyszałam głos brata.
-Hej.-odpowiedzieli mu razem.
-[T.I]?-zwrócił się do mnie,a ja spojrzałam na niego nie odsłaniając twarzy-Nie wiem co się z Tobą dzieje,ale jeśli nie chcesz to nie mów. Głodzisz się. Znów. Po za tym na dole czeka na Ciebie jakiś chłopak. David czy coś takiego.-uśmiechną się smutno i wyszedł z pokoju.

Westchnęłam ciężko i podniosłam się do pozycji siedzącej.
Spojrzałam w lustro,które stało na biurku i otarłam łzy,które jeszcze spływały z moich policzków.
Podniosłam się całkiem i nie zważając na make-up,który już się lekko rozmazał wyszłam z pokoju.
Widziałam,że chłopaki i [I.T.P] stoją na schodach,by słyszeć jak rozmawiam z David'em.
A oni doskonale wiedzieli,że ja wiem.
Dlatego usiedli sobie na tych schodach. 
David ich nie zauważył.

-Hej.-powiedział uśmiechając się do mnie i przytulił,nie odepchnęłam go-Płakałaś?-zapytał.
-Tak. Wiesz,jak szłam do swojego pokoju,to się wywróciłam.
-Moje biedactwo.-powiedział i pocałował mnie w czoło-Masz ochotę wyjść dziś ze mną wieczorem?-zapytał.
-Mogę. O której?-zapytałam.
-20:30 będę. Okey?
-Mi pasuję.
-Idziesz ze mną?
-Gdzie?-spytałam.
-No nie wiem. Do parku,na plażę,gdzie chcesz.
-Nie. Dzięki,ale wczoraj nie mogłam spać w nocy i pomyślałam,że teraz bym się wyspała. Po za tym muszę się wyszykować na dzisiaj.-powiedziałam.
-No dobra. To pa.-powiedział.
-Bay.-pocałował mnie i wyszedł z domu.

Zamknęłam drzwi i weszłam na górę. 
Byli mocno zdziwieni moim zachowanie.
Zapukałam do pokoju brata,a gdy usłyszałam "proszę!" weszłam do środka.

-Jack ja dzisiaj wychodzę. Wrócę przed 6,okey?
-Okey.-spojrzał na mnie smutnym wzrokiem-Zjedz coś.-powiedział gdy już zamykałam drzwi.

Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku.

-Czego z nim nie zerwałaś?-zapytał Calum.
-Powinnaś na niego nakrzyczeć i przywalić w twarz.-dodała moja przyjaciółka.

Spojrzałam tylko na nich po czym podeszłam do szafy.
Sukienkę do kolana.
Była w odcieniu różu,dalej szara,a pod sam koniec zmieniała się na czarną.
Do tego buty na obcasie i okulary.
Torebka w kolorze kremowym.
I tyle.
Nigdy w życiu nie pomyślałabym,że tak się ubiorę na imprezę,zawsze,ale to zawsze zakładałam dużo odważniejsze ciuchy.
[I.T.P] na pewno też to zauważyła,bo spojrzała na mnie zdziwiona.

-Nie zamierzam się dla niego stroić.-od razu wyjaśniłam,a ona kiwnęła głową na znak,że rozumie.

Gdy już przyszykowałam sobie struj ponownie walnęłam się na łóżko i tak zamierzałam spędzić resztę czasu.

-Żartujesz sobie?-zapytał Michael patrząc na mnie.
-Nie.-odpowiedziałam krótko.
-Nie no. Wstawaj.-powiedział Ashton.
-Nie.-powtórzyłam.
-Nie?-zapytał dziwnie Calum.
-Nie?-powiedziałam niepewnie.
-To nie.-powiedział Luke.

[I.T.P] w tym czasie wyszła z pokoju,a po chwili wróciła z moim butami.
Zaśmiałam się cicho pod nosem.

-Za chwilę zobaczymy kto się będzie śmiać.-powiedziała-Nakładaj je.

Wzruszyłam ramionami i zrobiłam to o co mnie prosiła.

Co im da to,że założę te buty,skoro i tak nie zamierzam wychodzić? Nie ważne.

Znów położyłam się na łóżku.

-Okey. To teraz wstawaj i idziemy.-powiedział Mike.
-Nie.-powiedziałam od niechcenia.
-Luke.-powiedziała moja przyjaciółka,a chłopak podszedł do mnie szybko po czym wziął mnie na ręce.

Ułożył mnie tak,że brzuchem dotykałam jego pleców,a moje ręce oplatały jego szyję.
Właściwie to nie. 
Można powiedzieć,że zwisały z jego ramion.
On sam podtrzymywał mnie pod kolanami,tak bym nie spadła.


-Luke puść mnie.-poprosiłam.
-Nie.-powtórzył moje słowa-Żebyś znów położyła się na tym łóżku i nie chciała zejść?
-Proszę Luke.-powiedziałam ignorując jego pytanie.

Chłopak już nie zwrócił na to uwagi i wyszliśmy z mojego pokoju.
Moja przyjaciółka zapukała do drzwi mojego brata,po czym powiedziała mu,że wychodzimy.
On oczywiście się zgodził...

Nikola♥Bay♥

piątek, 19 czerwca 2015

#Rozdział 6♥

Nie długo po tym jak skończyłam pracę domową usłyszałam pukanie do drzwi od mojego pokoju.
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do nich.
Otworzyłam,a po drugiej stronie zobaczyłam [I.T.P] z chłopakami.

-Możemy pogadać?-zapytała mnie przyjaciółka.

Otworzyłam szerzej drzwi by mogli wejść po czym je zamknęłam.

-Słuchaj [T.I]-odezwał się Mikey-Chodzi o David'a.

Przewróciłam oczami.

-[T.I] to nie jest chłopak dla ciebie.-tym razem usłyszałam głos Calum'a.

A później każdy dodał jakiś negatywny komentarz od siebie na temat mojego chłopaka,za to ja czułam w sobie coraz bardziej narastającą złość.

-Ohhh...Błagam Was.-usłyszałam głos jakby z oddali,jakby nie był mój,a jednak.-Od kiedy spotykam się z David'em tylko go obrażacie i staranie się go oczernić. Tak trudno zrozumieć,że to mój chłopak? Czy wy po protu chcecie,żebym była nieszczęśliwa? Jedyne za co mogę Wam teraz podziękować to to,że dzięki złości,którą teraz czuję patrząc na Was,zaczęłam mówić.-powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami.

Założyłam moje vans'y i wyszłam z domu.
Postanowiłam pójść do parku.
Tak też zrobiłam.
Po około 10 minutach chodzenia zauważyłam znaną mi osobę,która samotnie siedziała na ławce.
Dosiadłam się do niej.

-Hej [T.I]. Co tam u Ciebie?...Oj,sorry zapomniałem,że n-nie mówisz.-powiedział patrząc na mnie.
-No hej Brand.-powiedziałam z uśmiechem patrząc prosto w jego oczy.
-Możesz mówić?-zapytał zdziwiony.
-Jak widać. Przed chwilą gadałam z chłopakami i [I.T.P] trochę się wkurzyłam i tak jakoś wyszło. A jak tam u Ciebie?
-Jest okey. Wiesz...Masz piękny głos.-powiedział,a ja się zarumieniłam przez co schowałam głowę za włosami.
-Ooo...Ktoś tu się rumieni.-powiedział ze śmiechem.

Po chwili wstaliśmy z ławki i poszliśmy na spacer.
Brand od początku wydawał się super chłopakiem.
Nie rozumiem tylko,dlaczego David go tak odepchną przy pierwszym spotkaniu.

-Brand?
-Tak?-spojrzał na mnie.
-Wiesz może czemu,David Cię tak odepchną przy naszym pierwszym spotkaniu?-również na niego spojrzałam.
-Obiecaj,że się nie zdenerwujesz.-powiedział.
-Obiecuję.-zapewniłam go.
-Okey. Widzisz David wyznacza sobie cele.-powiedział dość nie zrozumiale.
-Cele?
-No tak. Chodzi o to,że jak "upatrzy" sobie jakąś dziewczynę musi ją mieć.
-Przecież to okropne. Co za dupek.-powiedziałam.
-Mała tego.-spojrzałam na niego ze zdziwieniem-David musi być z wybraną dziewczyną przez miesiąc.
-Dlaczego?
-Bo inaczej uważa zadanie za nieudane i zaczyna od nowa.
-Skończony dupek. Dzięki,że mi powiedziałeś.-uśmiechnęłam się do niego ciepło.
-Zawsze do usług.-powiedział po czym się zaśmialiśmy.

Jeszcze trochę pochodziłam z Brandem.
Około 17 stwierdziłam,że powinnam przeprosić chłopaków i moją przyjaciółkę.
Zapewne wszyscy teraz siedzą u 5SOS,więc tam się też udałam.
Zapukałam niepewnie do drzwi.
Nigdy nie byłam za dobra w przepraszaniu ludzi co nie znaczy,że nie umiałam tego robić.
Doskonale wiedziałam kiedy muszę przyznać się do winy i kiedy należy przeprosić.
I właśnie teraz oni na to zasługują.
Po chwili drzwi otworzyła mi Liz z ciepłym uśmiechem na twarzy.
Pewnie już wie,że mogę mówić.

-Dobry Wieczór. Chciałam się zapytać czy są chłopaki.
-Owszem.
-A jest może [I.T.P].
-Tak jest. Chcesz wejść?-zapytała.
-Tylko na chwilę.-kobieta wpuściła mnie do środka.
-Zostań ile chcesz.-uśmiechnęła się po czym poszła do kuchni.

Ja za to udałam się na górę,gdzie mieściły się pokoje chłopaków.
Przeszłam obok wszystkich,a gdy przy pokoju Luke'a usłyszałam rozmowy zatrzymałam się.
Zapukałam tak jak oni wcześniej do mojego pokoju.

-Proszę.-krzyknął Luke.

Niepewnie weszłam do środka,a wzrok wszystkich skierował się na mnie.
Nie potrafiłam się uśmiechnąć.
Kto by potrafił,w takiej sytuacji jak moja?

-J-Ja przyszłam przeprosić.-powiedziałam niepewnie (znów niepewnie) z przepraszającym spojrzeniem.-N-Nie powinnam na Was krzyczeć i tak po prostu wychodzić.-powiedziałam,a ja naprawdę czułam się okropnie czując wzrok wszystkich na sobie-Nie wiedziałam,że David taki jest. Nie spodziewałam się tego po nim. Źle zrobiłam nie słuchając Was.I źle Was potraktowałam. Nie powinnam była tego mówić.-westchnęłam-Przepraszam.
-Nic się nie stało.-powiedział Michael,a reszta się z nim zgodziła.
-T-To ja już pójdę.-powiedziałam.
-Jeśli chcesz możesz zostać.-powiedział Luke.
-Nie dzięki. Do zobaczenia.-powiedziałam i nie czekając na ich odpowiedź weszłam z pokoju chłopaka.

Dzisiaj piątek.
Czyli nie muszę się jutro spotykać z David'em.
Zeszłam po schodach i wychodząc pożegnałam się jeszcze z Liz.

-Już wychodzisz?-zapytała.
-Tak.
-Dlaczego? Chłopaki Ci coś  zrobili?
-Nie. Jeśli już to na odwrót. No nic. Do widzenia.-powiedziałam i wyszłam.

Gdy wróciłam do domu,pogadałam chwilę z mamą,która była tak szczęśliwa,że wyzdrowiałam,że nawet nie zauważyła,że coś jest nie tak.
Później do rozmowy przyłączył się Jack,który był chyba bardziej spostrzegawczy.
Po dobrej godzinie spędzonej na gadaniu z mamą i bratem udałam się do swojego pokoju.
Przynajmniej chciałam to zrobić,ale przed drzwiami do pokoju złapał mnie brat.

-Hej,co jest młoda?-zapytał.

Tak jak wspominałam na początku,Jack jest bratem,który się o mnie strasznie troszczy.,
Ale jakoś nie sprawia mi to kłopotu.
Nie jest nachalny.

-Nie chcę teraz rozmawiać Jack.-powiedziałam.
-No dobrze,ale jak coś to wiesz gdy mnie znaleźć.-powiedział i odszedł głaszcząc mnie po głowię jak małą zapłakaną dziewczynkę.

Weszłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam na klucz...


***Następny dzień***
***12:30***

Zamierzałam spędzić cały dzień leżąc w tym łóżku.
Po chwili dostałam sms-a.
Odblokowałam ekran po czym na wyświetlaczu ukazał mi się napis [I.T.P] ♥
Wcisnęłam na wiadomość.

Hej ☺ Zastanawiamy się z chłopakami,czy miałabyś ochotę wyjść dzisiaj z nami. Na pizzę o 13:00.

Dzięki za zaproszenie,ale nie. 

Czego? :(

Nie mam ochoty na pizzę.

Okey. Możemy iść gdzieś indziej. To nie problem ;)

Nie o to chodzi. Nie zrozum mnie źle. Po prostu nie mam ochoty nigdzie wychodzić.

I będziesz siedzieć cały weekend w domu?~Ashton

Taki mam zamiar.

Błagam Cię. Przecież nie możesz spędzić w domu całych dwóch dni.~Calum.

Niby dlaczego?

Jest za ładna pogoda,żeby siedzieć w domu.~Michael.

Tutaj zawsze jest ładna pogoda -.-

Oj no chodź z nami.~Luke.

Nie chcę. Idźcie sami. Dobrej zabawy.

Co Ci szkodzi?

Na tą wiadomość już nie odpisałam.
Nie miałam zamiaru się z nimi znowu kłócić...

Nikola♥Bay♥