-Daj mi pięć minut mamo.-powiedziałam nakrywając się bardziej kołdrą.
-Po pierwsze. Jestem Jack. Twój brat. Po drugie. Mama już czeka,a ty nawet nie wyszykowana.-powiedział spychając mnie z łóżka.
-Ała..-powiedziałam podnosząc się z podłogi.-Po co ta agresja?-zapytałam masując bolonce miejsce.-Potrzebuję minimum pół godziny.-podeszłam do szafy.
-Jak się nie pośpieszysz to...-przerwałam mu.
-To co? Przecież nie pojedziecie beze mnie.-dogryzłam mu przez co wyszedł z pokoju lekko kręcąc głową.
Jack to mój starszy brat.
Ja mam 17,a on 19 lat.
Mimo,że nie jest jakoś mega starszy,jego ulubionym zajęciem jest...jakby to tu...no po prostu strasznie się o mnie troszczy.
Gdy widzi,że mam jakiś problem od razu stara się go zwalczyć,a gdy jestem smutna pociesza mnie.
Jednak jak każde rodzeństwo kłócimy się,ale to jest naturalne.

Podeszłam do szafy i otworzyłam ją.
Wyjęłam z niej bluzę z flagą USA,do tego czarne rurki i czarne vans'y.
Weszłam do łazienki,umyłam się i włosy.
Przebrałam się w przygotowane ciuchy.
Zrobiłam makijaż i ułożyłam włosy.
Wyszłam z łazienki i spojrzałam na zegarek.
Przyszykowanie się zajęło mi około czterdziestu minut.
Jakoś się nie śpieszyłam.
Zeszłam spokojnie po schodach i weszłam do kuchni.
Zrobiłam sobie tosty i usiadłam przy stole spokojnie jedząc swoje śniadanie.
-Żarty sobie robisz?-zapytała mnie zirytowana mama.
-No sorry. Już idę.-powiedziałam i wstałam od stołu wkładając czysty talerz do zmywarki.
(Chodzi o to,że jedyne co na nim było to okruszki po tostach z śniadania)
Weszłam do samochodu i usiadłam na przednim siedzeniu.
-Młoda co ty robisz?-zapytał Jack otwierając te same drzwi przez które przed sekundą weszłam...
--------------------------------------------------------------------------
Cześć.
Jestem Nikola ♥
Będę tutaj pisać rozdziały.
Mam nadzieję,że Wam się spodoba.
Proszę także,aby zostawiać komentarze po rozdziałami.
♥
--------------------------------------------------------------------------
Nikola♥Bay♥
--------------------------------------------------------------------------


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz