wtorek, 9 czerwca 2015

#Rozdział 3♥

Po tym jak zgodziła się,żebyśmy zobaczyli siostrę udaliśmy się do niej.
Nie długo po tym już byliśmy w sali mojej siostry,leżała w śpiączce.
Tak ciężko jest patrzeć na siostrę,kiedy nie wiesz,czy się wybudzi...

***Michael***

[T.I] jest piękną dziewczyną.
Gdy tak leży...
Jej twarz wydaje się taka spokojna.
Jakby nigdy niczym się nie martwiła,w czasie kiedy w każdej chwili może umrzeć.
Może to dziwne,bo nawet jej nie znam,ale chciałbym zrobić wszystko by jej pomóc.
Po twarzach reszty chłopaków zobaczyłem,że czują to samo.
Do  sali wszedł lekarz,a wzrok wszystkich skierował się w jego kierunku.

-Witam. Nathan Watson.-przywitał się i podał rękę każdemu z naszej piątki-Chciałem Panią poinformować,-zwrócił się do mamy dziewczyny-że operacja [T.I] przeszła poprawnie. Powinna wybudzić się najpóźniej za miesiąc.-staliśmy zszokowani-W najlepszym przypadku za tydzień.

***2 Tygodnie Później***
***Liz***

Przez te dwa tygodnie bardzo się przybliżyliśmy z rodziną Elizabeth.
Po chłopakach widać,że żałują,że nie mogą na razie poznać jej córki.
Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi.

-Ja wstanę.-powiedział Calum podnosząc się z kanapy.

Po chwili do pomieszczenia weszła Elizabeth i Jack.

-Cześć-powiedzieli razem.
-Hej.-odpowiedzieliśmy.
-Jedziemy do [T.I].-powiedziała Elizabeth-Zastanawialiśmy się,czy chcecie jechać z nami?
-Chłopaki?-zapytałam patrząc na nich.
-Okey.-powiedzieli i po chwili byliśmy w sali dziewczyny.

Dalej leżała bez ruchu.
Po chwili do mamy dziewczyny zadzwonił lekarz.

-Tak słucham? Tak. Tak,akurat jesteśmy. Yhym. Ta rozumiem. Dobrze,za pięć minut.-skończyła rozmowę.

-Ja idę do lekarza.-powiedziała-Podobna ma mi coś do przekazania.
-To ja pójdę z tobą.-powiedziałam.
-I ja.-dołączył się Jack.
-To my zostaniemy z [T.I].-powiedzieli razem chłopcy.

Zgodziliśmy się i po chwili wyszliśmy z sali.

***[T.I]***

-Jak myślicie,kiedy się wybudzi?-usłyszałam głos jakiegoś chłopaka,na pewno już go gdzieś słyszałam.
-Nie wiem Michael,może wybudzić się nawet teraz.-odpowiedział inny.

Próbowałam otworzyć oczy,ale każda taka próba wiązała się z bólem przeszywającym każdy kawałeczek mojego ciała.
Czułam się,jakbym była cała połamana.
Każda próba ruchu.
Nawet palcem.
Niosła za sobą jeszcze większą fale bólu.

-Chciałbym z nią porozmawiać.-usłyszałam mieszaniną pięciu głosów,a po tym krótki śmiech.

A ja chciałabym z Wami chłopaki.

Teraz doskonale rozpoznawałam te głosy.
Po mimo wielkiego bólu,starałam się otworzyć oczy.
Co chwilę miałam ochotę się poddać,myśląc,że nie wytrzymam tego dłużej.
To okropne uczucie.
Po około trzech minutach męczarni udało mi się otworzyć oczy.
Cały obraz jaki miałam przed sobą był rozmazany.
Dopiero po kilku chwilach ujrzałam wyraźnie czterech chłopaków,który jeszcze nie zauważyli,że się wybudziłam.
Myślałam,że moje pierwsze spotkanie z idolami odbędzie się w trochę przyjemniejszych okolicznościach,ale nie ma wybrzydzać.

-[T.I]?-głos Calum'a odciągnął mnie od moich myśli.

Po chwili cała reszta skupiła na mnie swój wzrok.
Uśmiechnęłam się lekko,bo nie wytrzymałabym więcej tego bólu.

-Zawołać lekarza?-zapytał Luke.

Nie! Tylko nie lekarz! Nienawidzę lekarzy! Za późno...

Do sali wszedł lekarz z mamą,Jack'iem i Liz.
W końcu mama dała lekarzowi dojść do słowa.

-To tak.-spojrzał na mnie-Masz złamaną prawą rękę i lewą nogę. Połamane żebra. Przez jakiś czas możesz mieć spore problemy z mówieniem i chodzeniem...

Gdy lekarz skończył swój wykład na temat co mogę,a czego nie mogę i dlaczego Ashton i Jack pomogli mi wstać.
Potem uparłam się,że sama dojdę do auta no i pojechaliśmy do domu.

***W domu***

Nie było do końca tak jak mówił lekarz.
"Możesz mieć problemy" to mało powiedziane.
Prawda.
Chodzić w miarę mogę,ale mówić wcale.
Co gorsza...Za tydzień idę do szkoły.


***6 Dni Później (Niedziela)***

Przez ten czas niesamowicie zbliżyłam się do chłopaków.
Nie widzę ich jako 5 Seconds Of Summer,tylko jako Mikey'a,Luke'a,Calum'a i Ashton'a.
Chłopaki spędzają ze mną każdą wolną chwilę,za co jestem na prawdę wdzięczna.
Siedzą przy mnie i mówią jak im zleciał dzień,jak było w szkole,że wszyscy z klasy chcą mnie poznać.
Było mi tak przykro,że nie mogę im odpowiedzieć,a jedyny sposób w jaki mogę się z nimi porozumiewać to pisanie kartek.
Mówili,że chcą usłyszeń mój głos,chcą,żebym wychodziła razem z nimi w wolnym czasie,żebym uczyła się razem z klasą.
Jack oczywiście musiał wygadać chłopakom,że jestem ich fanką.
Niestety jedyne co mogłam zrobić to posłać mu spojrzenie,które najczęściej komentował tak:
"Gdyby spojrzenie mogło zabić ja bym już leżał."
Ale wracając.
Strasznie bałam się pierwszego dnia w nowej szkole.
Ledwo co przyzwyczaiłam się do nowego mieszkania.
Dobrze,że przynajmniej byli ze mną chłopaki.
Do tego to,że nie mogę mówić nie pomaga...

Nikola♥Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz